Spotkanie DKK w Racławówce o książce "Akuszerki" Sabiny Jakubowskiej
W wtorek 16 grudnia w bibliotece w Racławówce odbyło się spotkanie DKK dla dorosłych, na którym prowadziłyśmy dyskusję na temat książki "Akuszerki" Sabiny Jakubowskiej.
"Akuszerki" Sabiny Jakubowskiej to powieść monumentalna, powieść -saga, obok której nie da się przejść obojętnie. W miarę czytania droga czytelniczko, już przepadłaś dla świata!
Wchodzisz coraz głębiej w XIX- wieczne realia życia mieszkańców Małopolski a konkretnie wsi Jadowniki niedaleko Brzeska.
Autorka prowadzi nas poprzez ważne wydarzenia historyczne a na ich tle przedstawia losy ludzi Polek i Polaków pod zaborem Austro-Węgier, poprzez Wielką Wojnę (1914-1918), Bitwę Warszawską aż po czasy II Wojny światowej i rzeczywistości powojennej.
Bohaterki -akuszerki to kobiety niezwykle dzielne silne, pełne dobroci i poświęcenia dla bliźnich. Często musiały mierzyć się z biedą i trudnymi wyzwaniami. Jedną z wielu takich niezwykłych kobiet jest Regina Perkowa przybrana matka Franciszki. Mimo braku wykształcenia medycznego odebrała z sukcesem setki porodów, wykazując się dużymi umiejętnościami i ogromną intuicją.
Jej przybranej córce- Franciszce podobnie jak Annie Czerneckiej - prababce autorki, udało się zdobyć medyczne wykształcenie Obie ukończyły w Krakowie Cesarsko-królewską Szkołę Położnych i obie spieszyły do porodów codziennie od wiosny do zimy 24 godziny na dobę. Pieszo czy to deszcz czy mróz ze swym nieodłącznym kuferkiem wyposażonym w niezbędne akcesoria. Dobro bliźniego było ponad ich własnym, nawet kiedy same były w końcowej fazie ciąży.
Powieść napisana z polotem świadczy o dużej wiedzy autorki o zwyczajach, warunkach życia elementach gwary w tej części Polski.
Podręcznik dr Henryka Jordana cytowany tak często w powieści a do tego plastycznie oddane czynności praktyczne przy położnicach sprawia że czytelnik mimowolnie się uczy! Dlatego też uczestniczki spotkania DKK w Racławówce, zażartowały że po tej lekturze mogą (od biedy) same odebrać poród!
Powieść momentami może szokować, zwłaszcza opis warunków w jakich ówczesne kobiety rodziły i jak rodziły! Często podczas pracy w polu, czasem zimą i pod gołym niebem, nawet w trakcie ogromnego pożaru wsi.
Pomimo tego śmiertelność około porodowa była niska dzięki fachowej pomocy i oddaniu położnych.
Remedium do regeneracji sił dla położnic był rosół z kury; jeżeli ktoś nie miał własnego drobiu ,to biegli do sąsiada !
Zachęcamy gorąco do przeczytania tej powieści!
Halina Kuleta - klubowiczka DKK w Filii w Racławówce GBP w Boguchwale