Spotkanie DKK w Przeworsku o książce „Colette” Valerie Perrin
Czy znacie swoich krewnych? Co o nich wiecie, czy ich szare nudne życie może skrywać coś ciekawego? Przekonała się o tym bohaterka najnowszej książki Valerie Perrin „Colette”, która dostaje telefon o śmierci swojej ciotki Colette Septembre, fanki piłkarskiego klubu, pochowanej trzy lata wcześniej. Agnes, znana reżyserka, przeżywająca kryzys małżeński, z niedowierzaniem i zdziwieniem stara się rozwiązać tę zagadkę, śledzi losy ciotki - szewczyni z zakładu szewskiego w małym francuskim miasteczku. W młodości spędzała tam przecież każde wakacje i nie zauważyła nic dziwnego. A oto okazuje się, że ciotka przez parę lat chroniła najbliższą jej osobę przez zemstą psychopaty. Nie chcę opowiadać fabuły tej zajmującej powieści ( zresztą jak każda poprzednia Valerie Perrin) aby nie zepsuć przyjemności czytania. Bowiem cała książka to wielowątkowy, wielokolorowy dywan utkany z losów poszczególnych bohaterów. A galeria bohaterów to mix skrajnych postaw, charakterów, różnych nacji i cyrkowych dziwolągów. Dobro miesza się tu ze złem, jest tu samotność, przemoc, strata ale też pomoc, zaufanie, miłość i wzajemne relacje z innymi ludźmi.
Historia Colette opisana jest z różnych perspektyw. Teraźniejszość - to poczynania Agnes odkrywającej wraz z przyjaciółmi tajemnice podwójnej śmierci ciotki. Drugi wątek to dzieje życia Colette od małej dziewczynki do zagadkowej śmierci. Przebieg zdarzeń uzupełniają nagrania z kaset pozostawione przez Colette i jej przyjaciółkę. Czytelnik otrzymuje niezwykłe i zawiłe historie rodzinne sięgające nawet czasów II wojny światowej.
Dla mnie jest to przede wszystkim powieść o poświęceniu, do jakiego nie każdy może dojrzeć. Poświęceniu siostry, by talent brata nie został zaprzepaszczony, poświęceniu opiekuna dla adoptowanej dziewczynki, poświeceniu przyjaciółki dla przyjaciółki. Przyjaźń jest w tej powieści dobrem niekwestionowanym. Zresztą wiele dobrych rzeczy dzieje się na kartach tej powieści. A jej zakończenie jak zwykle zaskakuje czytelnika. W trakcie czytania nie raz mamy ochotę by zerknąć na koniec, ale zapewniam, że zepsułoby to wyśmienitą zabawę jaką jest lektura „Colette”.
Halina Jasnosz moderatorka DKK w MBP w Przeworsku