Spotkanie DKK Literacki Ul w Filii nr 16 w Rzeszowie – Paul Griffin: „Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń”

W lutowe, ciche popołudnie, gdy za oknami powoli zapadał zmrok, w Filii nr 16 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie zebrały się uczestniczki Dyskusyjnego Klubu Książki „Literacki Ul”. Było to spotkanie inne niż wszystkie – spokojniejsze, głębsze, jakby każdy przyszedł z potrzebą zatrzymania się na chwilę i uważnego wsłuchania w siebie oraz w historię, która miała nas tego wieczoru połączyć. Rozmawiałyśmy o niezwykłej, poruszającej powieści pt.: „Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń” autorstwa Paula Griffina – książce, która nie krzyczy wielkimi słowami, lecz cicho i konsekwentnie dotyka najczulszych miejsc w sercu czytelnika.

Ben – dwunastoletni narrator tej opowieści – wydaje się zwyczajnym chłopcem, a jednak nosi w sobie niezwykłą wrażliwość. Milczący obserwator świata, doświadczony przez los, przerzucany z domu do domu, uczy się ostrożnej nadziei. Kiedy wreszcie znajduje bezpieczną przystań u swojej ciepłej, spokojnej przybranej mamy, gdy w jego życiu pojawia się pies i tajemnicza Tęczowa Dziewczyna, wydaje się, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Lecz życie – jak to życie – pisze własne scenariusze. I właśnie o tej kruchości dobra, o potrzebie bliskości i o sile przyjaźni tak długo rozmawiałyśmy. Aby głębiej wejść w świat bohaterów, pozwoliłyśmy sobie na twórcze, niemal terapeutyczne ćwiczenia. Powstała mapa skojarzeń, imiona postaci zapisane na małych karteczkach krążyły z rąk do rąk, a kolaże z wycinków gazet pomagały nam dopowiedzieć zdanie: „Jestem…”. Te proste działania odsłaniały więcej, niż mogłyśmy się spodziewać – nagle Ben przestawał być tylko literacką postacią. Stawał się kimś bliskim. Kimś, kogo chciałoby się zaprosić do rozmowy, otoczyć troską, wysłuchać. Zastanawiałyśmy się, czy mógłby być naszym przyjacielem. Jak mogłybyśmy mu pomóc. Czym jest zachwyt nad drugim człowiekiem. Czym jest prawdziwa akceptacja. W centrum naszej przestrzeni leżał kocyk z niby przypadkowymi przedmiotami – drobiazgami, które uruchamiały wspomnienia i emocje. Ten prosty gest stworzył atmosferę bezpieczeństwa, bliskości. Rozmowa płynęła swobodnie, momentami cicho, momentami ze wzruszeniem. Była radość, ale i chwile milczenia, gdy każda z nas mierzyła się z własnymi przeżyciami.

To spotkanie miało w sobie coś kojącego. Jakby literatura stała się mostem – między historią Bena a naszymi historiami, między samotnością a wspólnotą. Wyszłyśmy bogatsze o refleksję, że nawet w świecie pełnym trudności można znaleźć dobro, a przyjaźń potrafi przyjść niespodziewanie – czasem cicho, krok za krokiem, „do domu za nami”. I może właśnie to jest największa magia tej książki i naszego wspólnego czytania – że pozwala wierzyć, że wrażliwość jest siłą, a obecność drugiego człowieka potrafi leczyć.

 

Sabina Dobrowolska, Filia nr 16 WiMBP w Rzeszowie 

powrót do kategorii
Poprzedni

Pozostałe
aktualności