Recenzja książki "Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego

Szkolna lista lektur to coś, co chyba nigdy nie mogło się pochwalić zbyt pochlebną opinią wśród uczniów. Można oczywiście przywołać tutaj dobrze wszystkim z pewnością znaną prawdę życiową: jeśli jest się do czegoś zmuszanym, to automatycznie zabija to jakąkolwiek radość z robienia tej rzeczy. Nic dziwnego w tym, że mając z tyłu głowy nieubłagane terminy, uczniowie nie potrafią cieszyć się lekturą. Na dodatek pozycje, które rok w rok znajdują się na owej liście... Hmm... Powiedzmy tylko, że wieczne próby jej aktualizacji nie biorą się znikąd. A jednak. A jednak istnieją lektury, które zapisują się w pamięci czytelników dużo lepiej, niż można by było się spodziewać. A jedną z takich książek jest temat tej oto recenzji, czyli Zbrodnia i kara autorstwa Fiodora Dostojewskiego.

Dlaczego jednak ta właśnie lektura tak się wyróżnia? No cóż, po pierwsze jest to książka zagraniczna, a więc zdecydowana większość czyta wersję tłumaczoną. A tłumaczenia (zwłaszcza te tworzone już współcześnie), zazwyczaj cechują się dużo łatwiejszym językiem, który nie zmusza czytelnika do głowienia się nad znaczeniem rozmaitych archaizmów. Czy tak jest i w tym przypadku? Jako że nie dostałam w prezencie od losu znajomości rosyjskiego, nie jestem w stanie tego zweryfikować, ale nie zdziwiłabym się, gdyby tak właśnie było. Myślę jednak, że drugi powód jest o wiele bardziej znaczący, a także ciekawszy. Zadajmy sobie jedno pytanie. Po jaką książkę chętniej sięgną dzieciaki: kolejną z rzędu opowieść o tym, jak to cudownie jest umierać za ojczyznę? Czy może historię o człowieku, który morduje dwie kobiety siekierą, na skutek czego zmuszony jest unikać podejrzeń tropiącego go detektywa. No właśnie.

To właśnie taki opis fabuły był jednym z czynników, które sprawiły, że będąc jeszcze w podstawówce uparłam się, żeby przeczytać Zbrodnię i karę. Nawiasem mówiąc, drugim, prawdopodobnie bardziej znaczącym czynnikiem była moja ogromna miłość i fascynacja przedstawieniem Fiodora Dostojewskiego w mandze Bungou Stray Dogs, ale dla próby utrzymania pozorów profesjonalizmu możemy to przemilczeć. Zamiast tego możemy skupić się na fakcie, iż owa lektura wywołała u mnie obsesję na punkcie rosyjskiej literatury, która zakończyła się dopiero z początkiem liceum. A więc musiało mi się bardzo spodobać, prawda?

No w zasadzie tak. I co ważniejsze, moja dobra opinia o tej książce nie zmieniła się również wtedy, kiedy musiałam ją przeczytać po raz drugi – tym razem już był to obowiązek narzucony przez panią i władczynię wszystkich uczniów, czyli podstawę programową. O dziwo za drugim razem podobało mi się nawet trochę bardziej. Wybaczyłam Dostojewskiemu zakończenie, które według młodszej mnie prawdopodobnie powinno było skupiać się na śmierci wszystkich ważniejszych dla fabuły postaci. I chociaż niechęć do szczęśliwych zakończeń pozostała mi po dzień dzisiejszy, to zmądrzałam na tyle, żeby dostrzec, dlaczego to właśnie taka, a nie inna końcówka musiała znaleźć się w tym utworze (jak się okazuje spójność tematyczna i odpowiednie ukazania przesłania książki są ważniejsze niż bezsensowa, acz efektowna krwawa jatka. Któż by się tego spodziewał?).

Proponuję jednak na chwilę wydostać się ze studni wspomnień i popatrzeć na Zbrodnię i karę z nieco innej perspektywy. Nie jako książkę kształtującą dzieciństwo, nie jako lekturę szkolną i nie jako jedno z najważniejszych dzieł literatury światowej. Wyobraźmy sobie, że jest to zwyczajna książka, którą kupiliśmy... powiedzmy... na lokalnym targu staroci. Jak dobrze będziemy się bawić w trakcie lektury? Mogę z dużą dozą pewności zgadywać, że naprawdę dobrze. Oczywiście zakładając, że w tym wyimaginowanym scenariuszu nie przeszkadzają nam niekończące się opisy, trudne do zapamiętania imiona i zakończenie, które bardzo usilnie stara się nas nauczyć moralności. ... No cóż, może jednak są powody, dla których ta książka może niektórym nie przypaść do gustu. Na szczęście nic z wyżej wymienionych rzeczy nie było dla mnie problemem, więc nie są dla mnie relewantne i nie muszę się nimi przejmować.

A więc porzucając obiektywny ton, co mi najbardziej podobało się w Zbrodni i karze? Oczywiście, że Rodion Romanowicz Raskolnikow. To jak jego przedziwnie wysokie mniemanie o własnym geniuszu kontrastuje z tym, jak beznadziejnie głupie błędy popełnia w rzeczywistości. To, że udało mu się uniknąć złapania tak długo to niezaprzeczalny dowód na to, że głupi zawsze ma szczęście. Jego filozoficzne rozmyślania są w równym stopniu fascynujące, jak i kompletnie szalone. Reszta postaci też jest bardzo porządnie napisana. Do moich ulubieńców należą Razumichin i Dunia i niezmiernie się cieszę, że na końcu im się ułożyło. Jak widać szczęśliwe zakończenia w rosyjskich książkach to nie mit. Do Sonii również nie mam zastrzeżeń, mimo że często stanowi bardziej narzędzie do popchnięcia fabuły do przodu, niż postać z krwi i kości. Cieszę się, że Dostojewski zdecydował się ukazać ją, i fakt, że zajmowała się prostytucją, w o wiele bardziej współczujący sposób niż można by się było spodziewać po książce z tego okresu. Nie było to może idealne ukazanie, ale pozytywnie mnie zaskoczyło. Generalnie to, jak autor pisze postacie kobiece jest zadziwiająco na poziomie. Chociaż być może to inne lektury tak mocno obniżyły standard, że nawet coś mocno średniego wygląda na ich tle dużo lepiej. O dziwo postacią, która najmniej przypadła mi do gustu był detektyw Porfiry. Chyba oczekiwałam, że będzie on dorównywał Rodionowi w dziwności i szaleństwie i trochę się przeliczyłam. Najwyraźniej jeden kompletny świr wystarczy. Ale śledczy dobrze spełnia swoją rolę w tej historii i bądź co bądź jest ciekawą postacią, więc nie narzekam na jego obecność. Jakie jeszcze elementy Zbrodni i kary zasługują na uwagę? Jak już wspominałam nie jestem zbyt wielką fanką Przesłania™, na którym bardzo zależało Dostojewskiemu, choć na pewno jest to element, który znajdzie swoich fanów. Mnie natomiast bardzo przypadł do gustu obraz Petersburga, choć nie jest obraz zbyt pochlebny. W mieście panują bród, smród i ubóstwo, ale ma ono swój klimat, który pięknie łączy się z resztą powieści.

Czy możemy się więc zgodzić, że Zbrodni i karze należy się tytuł Najlepszej Rosyjskiej Książki na Liście Lektur? Nie. Przepraszam wszystkich fanów (w tym siebie), ale nic nie może wygrać z Mistrzem i Małgorzatą. Nie ważne, ile osób Rodion pozbędzie się za pomocą siekiery, nie będzie to ciekawsze niż demoniczny kot pijący czysty spirytus. Przykro mi. Ale nawet jeśli dzieło Dostojewskiego przegrywa w tej bardzo specyficznej kategorii, to wciąż jest piekielnie dobra literatura, której każdy powinien dać szansę. Liczę na to, że kiedyś w końcu objawi się naprawdę dobra adaptacja, ale coś na to nie wygląda. Najlepiej jakby zrobili musical. Gdzie jest Frank Wildhorn kiedy go potrzebujemy? Chociaż akurat jemu można chyba wybaczyć, jako że stworzył Death Note: The Musical, a to praktycznie to samo. A w każdym razie nie ma co chyba liczyć na nic lepszego. Zawsze można pomarzyć.

 

Wiktoria Urbańska-Ćwięka - klubowiczka z DKK dla młodzieży w MBP w Mielcu 

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY

Strona korzysta z plików cookies. Klikając „Zezwól na wszystkie”, zgadzasz się na przechowywanie plików cookies na swoim urządzeniu. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Więcej informacji na temat zasad korzystania z plików cookies znajdziesz w naszej Polityce Cookies.

Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Zmiana zgód cookies spowoduje usunięcie wszystkich ciasteczek oraz przeładowanie strony.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej