Recenzja książki "Jak się starzeć bez godności" Magdaleny Grzebałkowskiej i Ewy Winnickiej
Na książkę "Jak się starzeć bez godności" składa się dwanaście felietonów pełnych humoru i autoironii autorstwa dwóch znanych pisarek i reporterek. Każdy z felietonów zawiera szereg trafnych spostrzeżeń o kobietach w wieku 50 plus. Treść książki trafi najlepiej na kobiet w podobnym wieku i z podobnym doświadczeniem życiowym bowiem autorki z humorem opisują własne doświadczenia przemijania i starzenia się, obserwując zmiany ciała, energii i aspiracji. Relacjonują z jakimi problemami mierzą na co dzień kobiety młode duchem, a jednocześnie doświadczone żony i matki. W dwunastu odsłonach autorki "w wieku przedstarczym" starają się z nie poddać presji czasu. Nie godzą się ze stanem tzw. "przeźroczystości", czyli braku zainteresowania ze strony otoczenia. Rozważają co zrobić by nie godzić się z utratą wigoru, energii, urody, kobiecości i seksapilu. Ironizują jak zachować młodość i zdrowie uprawiając sport, by się zbytnio nie zmęczyć.
Stawiają na "ciałopozytywność", nie godzą się z puszystością, a jednocześnie wyśmiewają katowanie się dietami. Z humorem i lekką drwiną postrzegają kobiety, które spędziły lata na pielęgnowaniu piękna, likwidowaniu zmarszczek i cellulitu, aż do dnia kiedy stwierdzają, że wszystkie lustra w domu są zepsute, bo nie na taki wizerunek pracowały. Wyraźnie zachęcają by w "okresie przedstarczym" nie zostawać krok za modą, nie pozostać tylko przy wygodnych trykotach, dresach, praktycznych ubraniach w postarzających odcieniach beżu i brązu czy sandałkach antyhalluksowych. Nie godzą się na starzenie z godnością nosząc siwe trwałe czy inne postarzające fryzury modne w ubiegłym wieku. Zachęcają by wbrew opinii dyktatorów mody nie rezygnować z sukienek w drobne kwiatki ponieważ są twarzowe i wyszczuplające. Zalotność w spojrzeniu, frywolność w zachowaniu od czasu do czasu, dystans do siebie - to atrybuty, które powinny towarzyszyć dostojności wynikającej z wieku. Nie godzą się ze stwierdzeniem, że "odjeżdża nam ostatni pociąg", a z nim kariera kosmonautki lub dobrze zapowiadającej się aktorki, a może nawet modelki.
Dla kobiet w wieku balzakowskim+vat, są jeszcze inne wyzwania i żadna "starcza sfera życiowa" i "babcierzyństwo" nam nie straszne. Książka jest swego rodzaju anty-poradnikiem, w którym autorki śmieją się przede wszystkim z siebie opisując drobne życiowe klęski dotyczące diet, ćwiczeń, ambicji zawodowych, złych wyborów w młodości, powolnego znikania z pola widzenia w społeczeństwie. To nie jest książka o ucieczce przed starością, lecz o napięciu między wyobrażeniem siebie, a biologiczną rzeczywistością.
Książka rejestruje także realia współczesnej Polski: pandemię, zmiany po 1989 roku czy zmagania z systemem opieki zdrowotnej. Autorki wychodzą poza autobiografię i pokazują starość jako doświadczenie nie prywatne lecz społeczne z dość ponurymi konsekwencjami. Starzenie nie jest tu abstrakcyjne — ma kontekst ekonomiczny i polityczny, a dowcip autorek może być tylko maską, pod którą kryje się lęk egzystencjalny.
Renata Jarzębińska-Skupień - klubowiczka DKK w Filii nr 10 w WiMBP w Rzeszowie