Recenzja książki Jakuba Małeckiego "Święto ognia"

Dyskusyjne Kluby Książki są fantastycznymi animatorami życia kulturalnego. To za sprawą naszego Klubu, jakiś czas temu mogłam brać udział w spotkaniu z Jakubem Małeckim, na którym kupiłam "Święto ognia", ta książka była bardzo chwalona, rozmowa o tej książce na spotkaniu sprawiła, że bardzo chciałam ją przeczytać, no ale oczywiście ciągle odsuwałam ją w kolejce i w końcu trafiła do słoiczka z trupami, byłam pewna, że przeczytam ją w święta i może zdążę na spotkanie Klubu, no ale a to spacery z psami, a to inna książka, ale jak już zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać.

Nastka ma porażenie mózgowe, w czasie porodu jej mózg był niedotleniony, na szczęście choroba dotknęła sprawności ruchowej, ale dziewczyna jest intelektualnie sprawna, a dodatkowo posiada dar czujnej obserwacji, widzi więcej. Nastką zajmuje się głównie ojciec, który traktuje ją jak Królewnę, a nazywa ją tak od kiedy była jeszcze w brzuchu mamy. Życie ojca, jest skoncentrowane na córce, na spełnianiu jej potrzeb. Najlepiej rozumie Nastkę jej starsza siostra Łucja. Łucja jako jedyna rozumie język Nastki, a Nastka uwielbia siostrę. Łucja jest baletnicą, zaczęła tańczyć jeszcze w szkole, zanim Nastka się urodziła, chociaż filigranowa, ciężko pracuje i ciągle ma w uszach krytykę sprzed kilkunastu lat. A gdzie w tym wszystkim jest Mama dziewczynek. Kto wysyłał do Nastki widokówkę? Przed czym ucieka ojciec, a przed czym córka. I co widzi Nastka, patrząc tak intensywnie przez okno, o czym marzy?

Teoretycznie w tej książce niewiele się dzieje, bo nie spektakularna akcja jest jej siłą. Autor z wielkim kunsztem odmalowuje perspektywę kilku osób, kreśli detale, opisuje najmniejsze szczegóły, gdy opisuje jak Łucja przygotowuje puenty, niemalże słychać zgrzyt igły przepychanej naparstkiem. Każda z tych perspektyw jest tak indywidualnie odmalowana, że nie da się pomylić. Radość i optymizm Nastki, czujne spojrzenia i marzenia o czymś więcej. Wieczorna rezygnacja i tęsknota ojca, za tym co kiedyś było, za tym co stracił, przy jednoczesnej ogromnej miłości i wsparciu córek. Tytaniczna, wręcz desperacka praca Łucji, dążenie do doskonałości, jakby przed czymś uciekała, dla siostry jest gotowa rzucić wyzwanie światu, walczyć z każdym, sama jakby nie umiała się na nikim wesprzeć, nikomu zaufać. Ta książka była niesamowita, zakończenie okazało się zaskakujące, uczyniłam wiele założeń, które się totalnie nie sprawdziły, ponieważ autor miał lepszy pomysł. To chyba znak, że muszę nadrobić inne książki Jakuba Małeckiego, bo naprawdę pisze fenomenalnie.

 

Katarzyna Mastalerczyk - klubowiczka DKK dla dorosłych MBP w Stalowej Woli 

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności