Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
19336693 razy

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

Pogoda

ZOBACZ TAKŻE:

 

 

 

 


 

Pogoda

Swiat Pogody .pl

Współpraca z

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się w Bibliotece” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

 

 

 

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się on-line” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca zwww

ZAKUP NOWOŚCI

 

 


Zakup nowości wydawniczych w 2019 r. realizowany jest ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Logowanie do SOWA2

 

DKK we Frysztaku

Foroutan Parnaz: „Dziewczyna z ogrodu”

02-05-2018

Kwietniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki było poświęcone książce Foroutan Parnaz „Dziewczyna z ogrodu”.

 

Kiedy w 2016 roku na polskim rynku wydawniczym pojawiła się powieść „Dziewczyna z ogrodu”, niemal natychmiast wzbudziła moje zainteresowanie. Książka Parnaz Foroutan wydawała się, bowiem zupełnie zbieżna z moim gustem czytelniczym. Liczyłam na to, że odnajdę w niej niezwykłą i nieznaną mi dotąd historię perskich Żydów, którzy przez ogół muzułmańskiego społeczeństwa byli traktowani wyłącznie, jako wyklęci innowiercy. Miałam też ogromną nadzieję, że autorka, opowiadając historię inspirowaną dziejami własnej rodziny, nie popadnie w dość popularny schemat romansu osadzonego w arabskich realiach. Kiedy po niemal dwóch latach od polskiej premiery, książka wreszcie trafiła w moje ręce w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, byłam niezwykle podekscytowana przyszłą lekturą. Jednak po przeczytaniu blurba na okładce mój entuzjazm niespodziewanie zamienił się w podświadome przeczucie, że książka nie spełni moich oczekiwań. Będąc osobą z gruntu pragmatyczną, postanowiłam nie zwracać uwagi na zapaloną gdzieś z tyłu głowy lampkę ostrzegawczą i po prostu zacząć czytać. Gdzieś na przedmieściach Los Angeles istnieje przepiękny ogród, w którym pośród wonnych kwiatów i zielonych roślin znajduje się niepozorny krzew granatu. Tym rajskim miejscem od lat opiekuje się dobiegająca kresu życia staruszka. Dla samotnej Mahbube przycinanie, podlewanie i pielęgnacja rabat i grządek stanowi sens życia. Niestety postępująca demencja sprawia, że kobieta powoli traci kontakt z rzeczywistością. Coraz częściej myśli starszej pani powracają do czasów dzieciństwa, które spędziła w Iranie oraz historii, która na zawsze pozostanie w jej pamięci. Przenieśmy się wraz z bohaterką do jej wspomnień z 1917 roku. Na obrzeżach miasta Kermanszah na terenie getta żydowskiego mieszka majętny klan Malakutich. Jedną z najważniejszych osób w rodzinie jest wdowa Zolecha, która przez wiele lat samotnie wychowywała swoich dwóch synów, którzy teraz są dla niej podporą. Starszy z nich z sukcesem pomnożył majątek po ojcu, dzięki czemu stał się najbogatszym Żydem w okolicy. Aszer nie ma jednak tego, czego pragnie najbardziej, czyli syna. Pomimo usilnych prób jego żona wciąż co miesiąc chodzi do mykwy , co jest namacalnym dowodem, że jego starania zakończyły się fiaskiem. Sama Rachel czuje coraz większą presję zwłaszcza, kiedy słyszy od teściowej: „No, córeczko! Już nie jesteś dzieckiem, od paru lat jesteś żoną. Pamiętaj: żadnego wstydzenia się, zapomnij o (...) głupstwach i potraktuj to jak swoje wielkie zadanie, które musisz po mistrzowsku wykonać - dla własnego dobra" . Kiedy młodszy z braci Ibrahim oznajmia, że za kilka miesięcy zostanie ojcem, Aszer podejmuje decyzję, która na zawsze zmieni relacje w rodzinie. Stawia żonie ultimatum nie do odrzucenia. Jeśli Rachel w najbliższym czasie nie zajdzie w ciążę, to on będzie zmuszony zrobić coś, co radykalnie obniży jej status w rodzinie. W tym miejscu zaczyna się wstrząsająca opowieść o miłości, zdradzie, zazdrości oraz roli kobiet w fundamentalnej i odizolowanej społeczności żydowskiej. Już na początku fabuły mamy wrażenie, że jeden mały kamyk niepewności wzbudzi lawinę wszechogarniającego mroku. Klan Malakutich ma to do siebie, że niemal każdy z jego członków składa się z maksimum trzech często wykluczających się cech charakteru, wśród których przynajmniej jedną możemy potraktować, jako przejaw najgorszych instynktów. W związku z tym, większość postaci pełni w historii podwójną rolę – zarówno kata jak i ofiary. Parnaz Foroutan chyba w niewystarczający sposób opisuje zarówno sztywne zasady panujące w społeczności perskich Żydów, jak również ich stosunek do reguł, które wymusza na nich muzułmańskie społeczeństwo, abyśmy mogli prawidłowo rozeznać sytuację. To sprawia, iż odbiorca jest skłonny nakładać współczesny system oceny. Wówczas bardzo łatwo uznać, że Aszer – albo wręcz przeciwnie jego żona – są jedynymi winnymi. Tymczasem, kiedy nałożymy na przedstawioną historię aspekt presji społecznej, to dostrzeżemy, że ocena ich postępowania jest niejednoznaczna. Znając kontekst wydarzeń doskonale zdajemy sobie sprawę, co skłania konkretnych bohaterów do takich, a nie innych zachowań, co wcale nie oznacza, że popieramy ich działania. Tym, co wysuwa na pierwszy plan, jeśli chodzi o „Dziewczynę z ogrodu”, to ogromny ładunek emocjonalny, czemu trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, że inspiracją do napisania powieści były realne wydarzenia, które z czasem w naturalny sposób stały się legendą. Początkowo Parnaz Foroutan chciała jak najwierniej odtworzyć losy swojej krewnej, ale dość szybko okazało się, że nie będzie to łatwe. Podobnie jak w przypadku wielu innych historii, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie w formie ustnych opowieści, w pamięci potomnych istniało kilka wersji tego, co tak naprawdę miało miejsce. Foroutan w związku z tym zdecydowała się zastosować dość niekonwencjonalny zabieg. Mianowicie wzięła wszystkie zasłyszane opowieści o życiu Rachel i włożyła je do swojej książki, nie zastanawiając się czy konkretne detale będą do siebie pasować. Jeśli w tym momencie zastanawiacie się, jakim cudem „Dziewczyna z ogrodu” jest powieścią dość spójną, choć chaotyczną, to śpieszę z wyjaśnieniem. Elementem spajającym całą fabułę są wspomnienia Mahbube, czyli postaci pełniącej rolę dość niezwykłej narratorki, której nie do końca możemy ufać. Staruszka (której pierwowzorem była babcia samej autorki) snuje swoją opowieść niczym baśń, by gdzieś po drodze przejął ją trzecioosobowy narrator, przypominający bezdusznego i łasego na sensację dziennikarza. Długo zastanawiałam się, dlaczego Parnaz Foroutan zdecydowała się połączyć dwie skrajnie różne konwencje literackie. Okazuje się, że przyczyny tego działania leżą ponownie po stronie materiału źródłowego. Autorka wybierając swoją główną bohaterkę, zapewne nie spodziewała się, że Rachel zachowa się w pamięci najstarszych członków jej rodziny wyłącznie, jako staruszka, dobiegająca kresu życia. Stanęła, więc przed pytaniem jak opisać przedstawioną kobietę kilkadziesiąt lat wcześniej, gdy była nastoletnią, młodą żoną. Ostatecznie postanowiła skorzystać z najbardziej oszczędnego sposobu opisu sylwetek bohaterów, który w założeniu miał idealnie współgrać z przyjętą konwencją przekazu. Na skutek dość chłodnej narracji zastosowanej przez większą część książki ani przez moment nie czułam, że jestem we wnętrzu osobistego dramatu bohaterów. Jako czytelniczka byłam gdzieś obok tej historii niczym współczujący, a zarazem bezduszny widz. Tutaj ujawnia się styl, który sama autorka nazwała w jednym z wywiadów czymś na kształt migawek z wieczornych wiadomości telewizyjnych. W części fabuły, która toczy się w Iranie odbiorca jest wręcz bombardowany scenami pełnymi melodramatyzmu lub okrucieństwa. Narrator-dziennikarz nie ocenia, a jedynie notuje najbardziej sensacyjne kawałki historii, pozostawiając osąd czytającemu. Kontrastem dla realizmu jest rozmyta baśniowa legenda snuta przez Mahbube. Tutaj warto się na moment zatrzymać, by wspomnieć o ogromnym potencjale pisarskim, który w moim odczuciu nie został do końca wykorzystany, a widać go przede wszystkim w tych fragmentach, gdzie pojawia się właśnie starsza pani. Już sam epilog, przypomina nieco biblijną opowieść o Jakubie znanej z Księgi Rodzaju. Pierwszy rozdział to natomiast opis wzorowany nieco na losach jego żon (choć w „Dziewczynie z ogrodu” Rachel jest raczej wzorowana na biblijnej postaci Lei, a nie swojej imienniczki). Odniesień odwołujących się bezpośrednio lub pośrednio do Starego Testamentu znajdziemy w książce kilka, niemniej poza opisem ogrodu, który przywołuje w dość oczywisty sposób Eden, nie są one przenoszone do fabuły w skali jeden do jednego, stąd czytelnik nie jest zmuszony ich znać, by zrozumieć treść. To tylko taki mały smaczek wyłącznie dla osób czytających Pismo Święte na co dzień. Jedyne, o czym warto wiedzieć, jeśli chodzi o symbolikę powieści, jest znaczenie owocu granatu. Otóż, według tradycji żydowskiej owoc ten był utożsamiany z kobiecą płodnością, więc autorka celowo wprowadziła go do fabuły. Tym, co najbardziej mnie rozczarowało w „Dziewczynie z ogrodu” są rozpoczęte, a później urwane wątki powieści. Parnaz Foroutan wspomniała kiedyś, że pisząc swoją debiutancką książkę, chciała przede wszystkim wypróbować się w wielu konwencjach literackich, gdyż owym czasie studiowała literaturoznawstwo na jednym z uniwersytetów. Tę motywację widać w kilku momentach w drugim planie powieści. Wygląda to trochę tak, jakby autorka odfajkowywałaby jakąś listę, która sprawdza kompetencje dobrego pisarza. Świetnym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest moment, w którym zauważamy wprowadzenie elementu grozy. Foroutan genialnie buduje napięcie do chwili, kiedy ma całkowitą pewność, że potrafi zaintrygować czytelnika. Równocześnie, gdy osiąga ten cel, nie czuje już potrzeby dalszego stosowania zabiegu, który nagle znika tak samo szybko jak się pojawił. To sprawia, że akcja powieści znacznie przyśpiesza na ostatnich kilkudziesięciu stronach, bo autorka nagle zdaje sobie sprawę, że spróbowała już wszystkiego i czas ruszać do finału. Choć „Dziewczyna z ogrodu” jest powieścią odważną, to jednak są w niej miejsca, gdzie autorka ewidentnie bała się do końca wyrazić swoich poglądów. Pewną wskazówką w tym względzie jest fakt, że Parnaz Foroutan, jako mała dziewczynka wyemigrowała z rodzicami z Iranu do USA, by rozpocząć nowe życie. W związku z tym, po latach, powracając do wspomnień rodzinnych, prawdopodobnie musiała zmierzyć się z własnymi traumami z dzieciństwa. Trudno, więc dziwić się pewnej zachowawczości fabuły i dystansowi w narracji. Spoglądając jednak na aspekt ukazanego na kartach podejścia do religii Aszera i Ibrahima widać, że byłby to świetny materiał do postawienie czytelnikowi uniwersalnych pytań oraz zastanowienia się, jak wpływ mają judaizm i islam na siebie nawzajem. Pod względem technicznym Wydawnictwo Kobiece po raz kolejny mnie nie zawiodło. Okładka jest śliczna i genialnie współgra z treścią powieści, a ornamenty na pierwszych stronach kolejnych rozdziałów przykuwają wzrok. Nie ukrywam, że „Dziewczyna z ogrodu” nie sprostała moim oczekiwaniom, choć doskonale rozumiem, dlaczego Parnaz Foroutan właśnie za tą książkę otrzymała stypendium PEN Clubu, grant Elizabeth George Foundation przyznawany utalentowanym pisarzom oraz została nominowana do renomowanego programu stypendialnego Hedgebrook. Pomimo moich uwag, była to pierwsza książka, po zamknięciu której miałam wrażenie, że trzymałam w rękach nieudolne streszczenie wybitnej powieści. To właśnie niewykorzystany potencjał sprawia, że jeśli na polskim rynku pojawi się kiedyś kolejny tytuł Parnaz Foroutan bez wątpienia po niego sięgnę. A Wam polecam czytać debiutancką powieść amerykańskiej pisarki bez zagłębiania się w szczegóły. „Dziewczyna z ogrodu” należy, bowiem do tych książek, które warto czytać jednym tchem, by w pełni odczuć tragizm sytuacji. Ostrzegam jednak, że dla empatycznego czytelnika ta lektura może być bardzo trudnym doświadczeniem emocjonalnym.

Anna Dral

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: