Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
18887492 razy

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

Pogoda

ZOBACZ TAKŻE:

 

 

 

 


 

Pogoda

Swiat Pogody .pl

Współpraca z

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się w Bibliotece” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

 

 

 

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się on-line” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca zwww

ZAKUP NOWOŚCI

 

 


Zakup nowości wydawniczych w 2019 r. realizowany jest ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Logowanie do SOWA2

 

DKK w Jaśle

Monika Sznajderman: "Fałszerze pieprzu"

27-02-2018

Fałszerze pieprzu – rodzinny album Moniki Sznajderman

 

21 lutego 2018 r. w DKK „Liberatorium” Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle rozmawialiśmy o książce Moniki Sznajderman „Fałszerze pieprzu. Historia rodzinna”. Monika Sznajderman otwiera swój album z drogimi dla niej fotografiami i zaprasza nas do swojego świata. Bo to nie jest świat zmyślonej narracji, choć wolelibyśmy by tak było, ale śmierci i zagłady. Zdjęcie na okładce pokazuje rodzinę grającą w piłkę, ale czytelnik czuje podskórnie, że jest to tylko pozorna idylla i zaraz wydarzy się coś strasznego.

W obliczu faktów i zdarzeń tej wojny a także tego co działo się już po wyzwoleniu, gdy resztki ocalałych Żydów było mordowanych przez współobywateli i wypędzanych z kraju, należy stawiać pytania nie tyle z historiozofii czy socjologii, lecz należy sięgnąć do samych korzeni: filozofii, psychologii, teologii, antropologii i zapytać kim jest człowiek? Jaki jest naprawdę i co nim kieruje w sytuacjach skrajnych? Co się dzieje kiedy normy ulegają zawieszeniu a prawo nie jest egzekwowane? – zastanawia się Stanisława Czernik.

I zaraz odpowiada: Zobaczyliśmy człowieka, z którego opada cienka powłoka cywilizacji, którego normy religijne okazują się zwykłą dewocją i obyczajem plemiennym a poczucie wstydu wobec wspólnoty zanika. Maria Kantor: Podziwiam autorkę za ogrom pracy w poszukiwaniu starych dokumentów.

Barbara Tora: Któż bardziej mógł się o to pokusić niż osoba wywodząca się z rodziny polsko-żydowskiej. Myślę, że właśnie te uwarunkowania wymogły bezstronność oceny faktów które były wpisane w historię obu narodów.

Emilia Polak: To historia niezwykle żywa i bolesna. Historia zaokrągla szkielety do zera. Tysiąc i jeden to wciąż jeszcze tysiąc – czytamy w wierszu W. Szymborskiej „Obóz głodowy pod Jasłem”.

Autorką zdjęć „Martwa natura z książką” zrobionych z okazji spotkania DKK „Liberatorium” MBP w Jaśle jest Magdalena Szurlej.


Monika Sznajderman „Fałszerze pieprzu. Historia rodzinna

 

Autorka określiła swoje dzieło jako książkę o pamięci, a właściwie dwóch pamięciach, które się nigdzie nie spotykają. Ale jej wartość obejmuje więcej niż pamięć narratorki i sięga głębiej niż jej doświadczenia. To w gruncie rzeczy opowieść o pamięci i doświadczeniu całego narodu a także o kondycji moralnej człowieka jako podmiotu w dziejach historii, jego naturze i doświadczeniu. Książka opowiada o faktach. Autorka wstrzymuje się jednak od wszelkich osądów i komentarzy. Tym wymowniejsze stają się same fakty: życiorysy i zachowania bohaterów, opowiadane równolegle, nie krzyżujące się w żadnym punkcie, choć toczące się tak blisko siebie, niemal na wyciągnięcie ręki. Losy rodziny żydowskiej i polskiej są wręcz modelowe dla konkretnej warstwy społecznej: ubogich żydowskich rzemieślników ze strony ojca i bogatych, ustosunkowanych ziemian ze strony matki – są tak od siebie dalekie jak konstelacje gwiazd krążących na oddzielnych orbitach i jednocześnie tak bliskie fizycznie i terytorialnie jak tylko możliwe we wspólnym kraju. Jedzą chleb z tych samych pól, mówią tym samym językiem, czytają te same książki, ale nic o sobie nie wiedzą i nie chcą wiedzieć. Jak to jest w ogóle możliwe? można pytać bez końca i nie znajdywać odpowiedzi. Próbowano to wyjaśniać w kontekście historycznym i socjologicznym ale te rozważania, choć dopuszczają różne interpretacje, nie sięgają do samego jądra zjawiska. Wisława Szymborska napisała: Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Otóż nadeszła taka chwila, w której los czy Bóg, jak kto woli, powiedział: Sprawdzam! Przyszedł ktoś trzeci z zewnątrz i dał przyzwolenie na konfrontację tych dwóch równoległych społeczności, obywateli jednego kraju. Wówczas zarówno społeczność żydowska jak i polska została postawiona w roli ofiary. Jedni i drudzy w miarę dostępnych możliwości próbowali się bronić i ponosili straty. Ale o ile Polakom udało się przetrwać mimo opresji i poniesionych ofiar, Żydzi nie dostali żadnej szansy. Z polskiej rodziny Moniki przetrwali wszyscy, z rodziny ojca przetrwał tylko on. W obliczu faktów i zdarzeń tej wojny a także tego co działo się już po wyzwoleniu, gdy resztki ocalałych Żydów było mordowanych przez współobywateli i wypędzanych z kraju, należy stawiać pytania nie tyle z historiozofii czy socjologii, lecz należy sięgnąć do samych korzeni: filozofii, psychologii, teologii, antropologii i zapytać kim jest człowiek? Jaki jest naprawdę i co nim kieruje w sytuacjach skrajnych, gdy dostaje wolność czynienia zła lub dobra, nie krępowany prawem, więzami społecznymi i normami. Co się dzieje kiedy normy ulegają zawieszeniu a prawo nie jest egzekwowane? Zobaczyliśmy człowieka, z którego opada cienka powłoka cywilizacji, którego normy religijne okazują się zwykłą dewocją i obyczajem plemiennym a poczucie wstydu wobec wspólnoty zanika. Staje się barbarzyńcą bez współczucia, kierującym się tylko kalkulacją zysku mordercą i donosicielem albo tchórzem, udającym że nic nie widzi. Zobaczyliśmy też człowieka, który bez względu na swój status społeczny, wykształcenie czy wyznawaną religię potrafił stanąć odważnie przeciwko rzeczywistości, okazać współczucie i zachować godność. Takich ludzi było niewielu ale byli. Oni okazali się tymi sprawiedliwymi o których powiada pismo, że dzięki nim Pan ocala świat i nie pozwala mu upaść. Ostatnia wojna szczególnie ukazała fiasko edukacji, również religijnej, społecznych zasad i konwenansów. Pokazała jak cienką powłoką w oceanie barbarzyństwa jest europejska kultura i cywilizacja niepotrafiąca uchronić wartości w obliczu zamętu i zagrożenia. Wszystko wskazuje na to, że ani przywódcy duchowi, elity, inteligencja, duchowni różnych wyznań, szkoła ani kościół a w szczególności politycy nie wyciągnęli z tej strasznej lekcji żadnych konstruktywnych wniosków. Podżeganie, wyzwalanie najgorszych instynktów i usprawiedliwianie motłochu w imię doraźnej gry politycznej, zaniechanie rzetelnej edukacji, wartości lub wręcz odrzucanie dorobku humanizmu, uprawianie polityki w myśl zasady – dziel i rządź – to wszystko prowadzi do powtórzenia koszmaru, który wydawał się nam miniony. Historia nie jest nauczycielką życia a my powinniśmy być czujni aby zbyt szybko nie przyszło nam samym stanąć przed losem, który powie i nam: Sprawdzam!

Stanisława Czernik DKK „Liberatorium” MBP w Jaśle

 

Monika Sznajderman opisuje historię dwóch rodzin: żydowskiej rodziny ojca i polskiej rodziny jej matki. Choć książkę trudno się czyta, ze względu na wielość szczegółów: daty imiona, miejsca urodzenia oraz śmierci, podziwiam autorkę za ogrom pracy w poszukiwaniu starych dokumentów, fotografii domów, w których mieszkali jej przodkowie i zdjęć rodzinnych, które znalazła w archiwach. Jej przodkowie byli bardzo zdolni, wykształceni i dobroczynni. Zamieszkali w Radomiu już w połowie XVI w. W 1724 r. król August II nadał im przywilej zamieszkania w obrębie murów miejskich, a w XIX w. było tam już 11 tys. Żydów. W 1941 r. getta zostały zamknięte, a Niemcy Żydów wywozili do Treblinki. Jednak wielu z nich wymigrowało do Ameryki i Izraela. Książka Moniki Sznajderman jest aktualna w odniesieniu do sporu między Polską a Izraelem. Obozy koncentracyjne założyli w Polsce hitlerowcy, a nie Polacy! Jednak nie byli bez winy, bo w czasie pogromu Żydów z Złoczowie w 1941 r. przyglądali się temu wydarzeniu. W Jaśle była synagoga, która po odzyskaniu niepodległości została rozebrana. Czy człowiek żyje długo przez przypadek? Czy to jest jego przeznaczenie? – nikt o tym nie wie, tylko Bóg.

Maria Kantor DKK „Liberatorium”

 

Monika Sznaderman przedstawia losy dwóch rodzin polskiej i żydowskiej, o losach swoich bliskich, o rodzinie ojca i matki. Polska część rodziny to krewni matki wywodzący się ze szlachty, to warszawskie elity. Żydowska cześć rodziny, jak mówi sama autorka to zwykli ludzie bez historii. Jednak jest to historia poplątana w tragiczne epizody związane z czasem okupacji, w której obie te rodziny musiały żyć. Większość członków rodziny żydowskiej autorki nie ocalała, przeżył jedynie jej ojciec jako jeden z niewielu. Krewni z rodziny autorki w większości przeżyli. W bardzo osobliwy sposób zdecydowała się o tych czasach napisać. Jak w każdej rodzinie zdarzały się i tutaj wewnętrzne konflikty a także zdrady. Autorka dociera do swoich przodków, z którymi nigdy się nie widziała a chce ich historie zarejestrować na kartach książki, by ocalić od zapomnienia tak liczną rodzinę, zarówno tę polską jak i żydowską. Wspomnę tu tylko o Amelii i jej narzeczonego Ignacego, późniejszego męża, starszego od niej o osiem lat, lekarza neurologa. Ich małżeństwo nie przetrwało, doszło do rozwodu. Wzruszające i przejmujące sceny opisane to: holokaust i życie w czasie okupacji, łapanki, wywozy do obozów koncentracyjnych, rozłąki z rodziną i śmierć niewinnych ludzi różnych narodowości. A także rzeź niewinnych Żydów w Radomiu, którzy wrócili z obozu koncentracyjnego i zostali podstępnie napadnięci w mieszkaniu i brutalnie zamordowani. Na wielu ulotkach na płotach widniały napisy, by wszyscy Żydzi wyjechali z miasta, bo spotka ich taki sam los. Kiedy wydawało się, że po wyjściu z obozu są wolni, to spotkało ich jeszcze jedno piekło. Ludzie ci byli bezbronni wobec faktów i podstępnych zbrodniczych czynów ze strony innych. Czy odzyskali wolność i człowieczeństwo, gdy należało uciekać by ratować życie? „Fałszerze pieprzu” to historia żywa, gdzie losy ludzi, rodzin, ocierały się o siebie, to bolesny cios w serce dla tych którzy obserwowali obojętność innych.

Emilia Polak DKK „Liberatorium” MBP w Jaśle

 

To książka bardzo na czasie, kiedy stosunki polsko-żydowskie w sferze dyplomatycznych relacji, uległy pewnym zawirowaniom. Sama autorka przyznaje, że postawiła sobie za cel ocalić od zapomnienia żydowską przeszłość swojej rodziny i narodu. Książka jest dokumentacją czasów, w których przyszło żyć obok siebie dwóm nacjom, tak bardzo różniącym się od siebie. Któż bardziej mógł się o to pokusić niż Monika Sznajderman wywodząca się z rodziny polsko-żydowskiej. Myślę, że właśnie te uwarunkowania wymogły bezstronność oceny faktów które były wpisane w historię obu narodów. Godne podziwu jest dotarcie (przez autorkę książki) do udokumentowanych źródeł pochodzenia i życia jej przodków. Wspaniała praca, która przywróciła pamięć krewnych jako „jedynej możliwej dla nich dzisiaj formy istnienia”. Obecność Żydów w Polsce sięga XI wieku. Mieli więc czas zapuścić korzenie, ale różnice obyczajowe, religijne nie pomagały w asymilacji z narodem, z którym przyszło im współżyć. Wieki sąsiedztwa i ekonomicznej współzależności skazanych na siebie nacji wytworzyły niewidzialny mur obcości i obojętności. W „starym świecie”, przed II wojną światową, życie toczyło się normalnie. W momencie jej wybuchu i polityką eksterminacji dotyczącej głównie Żydów, życie postawiło przed ludźmi trudne wyzwania. Z chwilą utworzenia gett, w których okupanci zamykali Żydów, niektórzy Polacy pomagali Niemcom w ich identyfikacji, jako że mury getta długo postrzegno jako gwarancję ich bezpieczeństwa. Inspirowane przez Stronnictwo Narodowe bojówki organizowały liczne „dni i noce kryształowe”, podczas których wybijano szyby w żydowskich sklepach i domach, a bratanie się z nimi uważano za zdradę stanu. Świat stał się jeszcze bardziej okrutny i ludzie pogubili swoje priorytety. To była ciemna strona zachowania się Polaków, ale jednak ogromna większość zachowała się godnie. Z narażeniem życia ukrywano Żydów i dzielono się z nimi porcjami żywności. Organ polskiego rządu na uchodźctwie „Żegota” organizował pomoc dla ludzi w gettach oraz poza nimi. Polskie podziemie wydawało wyroki na „szmalcowników”. Trudne to są sprawy i trudno o nich mówić, ale jako że jest powiedziane „tylko prawda was wyzwoli”, warto o tym pisać i warto ją znać.

Barbara Tora DKK „Liberatorium” MBP w Jaśle

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: