Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
16602677 razy

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

Pogoda

ZOBACZ TAKŻE:

 

 

 

 


 

Współpraca z

Współpraca z

 

 

 

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

ZAKUP NOWOŚCI

 

 


Zakup nowości wydawniczych w 2019 r. realizowany jest ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Współpraca z

Logowanie do SOWA2

DKK w Stalowej Woli

Hubert Klimko-Dobrzaniecki: "Grecy umierają w domu"

05-06-2016

W dniu 9 marca w Filii Nr 2 /ul. Siedlanowskliego 3/ odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla Dorosłych. Rozmowa toczyła się wokół powieści Huberta Klimko-Dobrzanieckiego pt. „Grecy umierają w domu”. Jest to nostalgiczna opowieść o bolesnych prawdach i trudnych miłościach. Główny bohaterem, który snuje tę opowieść, jest pięćdziesięcioletni Sakis Sallas, spolonizowany Grek. U progu dorosłości wraca do Ojczyzny i postanawia napisać książkę o swoim ojcu, który opuścił Grecję po przegranej przez lewicową partyzantkę wojnie domowej i w 1949 roku osiadł w dolnośląskiej Bielawie. Sakis przybywa do domu pracy twórczej na wyspie Lefkes, gdzie – jak sądzi – w spokoju skonfrontuje się ze wspomnieniami z dzieciństwa. Spotkanie rozpoczęło się od wspomnień. Jedna z uczestniczek, pani Danuta powiedziała: - Ta książka mnie zachwyciła, gdy wzięłam do ręki, bo powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Pamiętam, że jako dziecko byłam na kolonii w Zabrzanach. Tam też był Dom Dziecka dla sierot z Grecji. Czterech chłopców było z nami na tej kolonii. Pamiętam do dziś wspólne zabawy, łażenie po drzewach, grę w piłkę i uczenie się naszych nazwisk”. - „Wracam też pamięcią do późniejszych czasów, kiedy byłam w kawiarni, w której spotykali się Grecy. Grali na gitarach, śpiewali i chodzili ubrani na czarno”. Dla pani Grażyny był to także pewnego rodzaju powrót do wspomnień lat dziecinnych. Bo pochodzi z terenów, gdzie uchodźcy z Grecji przebywali. Wychowywała się niedaleko Bielawy. – „Tam byli Grecy, ludzie z Wołynia, Żydzi. Na tych terenach było skupisko uciekinierów. W tym klimacie się żyło. Mieszanka najróżniejszych kultur. Dzieci poznawały się w szkole, na podwórku i mówiły różnymi językami”. A bohater naszego spotkania Sakis Sallas, kim był? Podczas spotkania powracał temat pytania i poszukiwania tożsamości głównego bohatera. Rodzice jego byli Grekami, ale Sakis urodził się w Polsce. Sakis Sallas czuł się wykorzeniony, bo w jednym i w drugim kraju traktowany był jak obcy. „(…)W domu byłem Grekiem, w mieście, w którym się urodziłem, też byłem Grekiem. Ojciec Grek, Matka Greczynka, a w Grecji Polakiem byłem, i już tak zostało, z czasem człowiek się przyzwyczaja do pewnych rzeczy”. „Trochę mnie bolało, a na samym początku bardzo, że jestem bez tożsamości, że jestem Grekiem, bez właściwości…”. Rodzice Sakisa nigdy nie zapomnieli o swojej ojczyźnie, o czym mówią liczne historie przytaczane w książce. Matka Sakisa przygotowywała narodowe potrawy zamieniając liście winogron na obłupane plastry cebuli, a wyszywane na obrusach greckie wzory zamieniała na kaszubskie. Ojciec zaś tęsknił za melodią greckich cykad, a niemożność zdobycia tego owada zastąpił kupioną w sklepie zoologicznym papugą. Innym wątkiem, wokół którego toczyła się dyskusja to wyidealizowana miłość do ojca. Ojciec jest w centrum rozmyślań pisarza, mimo iż umarł jest wspomnieniem wiecznie żywym i bolesnym. Pisarz nazywa swego ojca Rudobrodym Posejdonem na zielonym tronie. Jest dla niego także Bogiem a właściwie wszystkim – „Filozofem, sportowcem, żeglarzem, wojownikiem, klaunem, cwaniakiem i wynalazcą”. Ojciec stanowił jego cały chłopięcy świat. Czy kiedykolwiek można być gotowym na odkrycie prawdy o sobie i swoich bliskich? To kolejne pytanie, na które szukano odpowiedzi podczas naszego spotkania. Śmierć ojca była dla niego bardzo bolesnym przeżyciem. Chcąc wskrzesić wspomnienia, chce napisać o nim książkę. Pisząc o swoim ojcu, stara się pośmiertnie wydrzeć wszystkie tajemnice – te, których nie zdołał poznać za jego życia. Sakis dochodzi do wniosku, że historia rodziny zaczyna się w momencie jego narodzin, Nie zna dalszych krewnych. Poszukując historii rodzinnych dowiaduje się od pewnego starca, kim byli jego rodzice, a zwłaszcza ojciec. Zakończenie książki okazało się zaskoczeniem dla nas czytelników. Czy takiej prawdy oczekiwaliśmy, czytając kolejne strony? Nasze spotkanie zakończyliśmy refleksją zacytowaną przez jedną z klubowiczek: „Pod prąd płynie się po źródło, z prądem płyną tylko śmieci” /Herbert/.

Lektura może nie łatwa, ale zdecydowanie warta przeczytania!

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: