Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
18557427 razy

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

Pogoda

ZOBACZ TAKŻE:

 

 

 

 


 

Współpraca z

Współpraca z

 

 

 

Pogoda

Swiat Pogody .pl

Współpraca z

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się w Bibliotece” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się on-line” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca zwww

Współpraca z

ZAKUP NOWOŚCI

 

 


Zakup nowości wydawniczych w 2019 r. realizowany jest ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Współpraca z

Logowanie do SOWA2

 

DKK w Mielcu

Spotkanie ze Sławomirem Koprem

04-11-2014

Kopromania, czyli moda na historię od kuchni

Jak mało kto zna życie prywatne władców, bohaterów, gwiazd popkultury, sportowców, literatów i poetek. Przeczytał na ich temat wszystko, co możliwe, rozmawiał ze wszystkimi, którzy tego chcieli i swoją wiedzę przekazał w książkach, które pokochała publiczność. Mówi, że ma świetną pamięć, stąd raz przeczytane informacje pozostają w jego głowie na zawsze, więc kolejne książki pisze coraz szybciej – w 2-3 miesiące, a mógłby szybciej, gdyby nie konieczność wydobycia i wertowania archiwów ,,tej ponurej instytucji, jaką jest IPN”, żartuje.
 I choć Sławomir Koper, który 29 października był gościem Miejskiej Biblioteki Publicznej, jest z zawodu historykiem, ma do siebie w tej roli spory dystans. – Studiowałem 9 lat, bo lubiłem się bawić i gdyby nie żona, pewnie dotąd nie zrobiłbym dyplomu – przyznawał pisarz. Podkreśla, że miał zawsze ambicje popularyzowania historii, ale nie spodziewał się, że przyniesie mu to tak duży sukces wydawniczy. Pomysły na książki przychodzą przy okazji pisania. Nie ma gdzie zmieścić niektórych zgromadzonych do pisanej aktualnie książki materiałów, wymyśla nową.
Żartobliwie komentował głosy krytyki ze strony historyków: - Gdy moje pierwsze książki szły na przemiał, nikt mnie nie krytykował, ale gdy mam sukces, wrogów przybyło.
Z kręgu przyjaciół ze czasów studiów ostała się ledwie garstka, mówi, ale podkreśla, że tę przykrość rekompensują mu pozytywne strony sławy. Deklaruje, że bardzo lubi spotkania z czytelnikami, chociaż zdarzają się zabawne, a nawet groźne sytuacje. Opowiedział, jak kiedyś po 15 min. musiał ewakuować się w Kielcach ze spotkania, które zdominowali członkowie Centrum Myśli Patriotycznej, którzy zaatakowali go o rozsiewanie śmierdzących plotek o narodzie polskim, a potem jeden z sędziwych członków Centrum ruszył na autora z laską. Innym razem zażarta dyskusja z sędziwym czytelnikiem, która zmierzała prostą drogą do awantury, nagle się urwała, co zdziwiło i ucieszyło autora, który uznał, że zwyciężył na argumenty. Dopiero po spotkaniu, podczas kuluarowych rozmów, sprawa się wyjaśniła: ów czytelnik podszedł i wyraził ubolewanie, że z powodu wyczerpania się baterii w jego aparacie słuchowym nie był w stanie dalej dyskutować.
Anegdotami o politykach, postaciach historycznych, pisarzach i aktorach okraszał swoją opowieść, o tym, jak i dlaczego pisze, co jest dla niego najważniejsze w zawodzie pisarza. Stwierdził, że bardzo dużą wagę przykłada do konstrukcji, stylu i języka, chociaż uważa, że niestety, nie został obdarzony talentami w tych dziedzinach. Stąd dążenie do prostego, potoczystego, zrozumiałego języka, to proces długotrwały, który sobie narzuca poprawiając własny pierwotny tekst kilka razy przez wiele dni. Wyraził swój sprzeciw wobec autorów, którzy ,,śpią” ze słownikiem wyrazów obcych, czyli używają wielkiej liczby niepolskich słów tam, gdzie można użyć polskich odpowiedników. Przy okazji Sławomir Koper postawił żartobliwą tezę, że historycy wydają się starać zrobić wszystko, żeby zniechęcić do czytania. Temu służy przerzucanie się datami i trudnymi słowami oraz nudnym językiem. On robi zupełnie przeciwnie i cieszy się, gdy widzi efekty. Przykład? W bibliotece w Legionowie ,,Dzienniki” Zofii Nałkowskiej przez lata pokrywały się kurzem do czasu wydania jego książki, w której autorka była jedną z bohaterek. Sławomir Koper przyznaje, że sam był zdziwiony, gdy przyszedł po ,,Dzienniki”, ale wszystkie egzemplarze były pożyczone.
Bardzo mocno podkreśla, że nie zgadza się z jego krytykami, którzy uważają, że grzebanie się w życiu prywatnym postaci historycznych jest niewłaściwe, naganne. To taka sama wiedza, jak ta o faktach historycznych, uważa. Warto wiedzieć o naszych bohaterach i to, co oficjalne i to, jacy byli naprawdę.
Opowiadał o swoim warsztacie, w którym ważną rolę odgrywa Instytut Pamięci Narodowej, o którym autor nie ma najlepszego zdania, ale korzystać z jego zasobów musi. Koper zaznaczał, że bardzo nieufnie podchodzi do źródeł zgromadzonych w IPN i często, mimo sensacyjnych odkryć, nie korzysta z nich, gdy uznaje je za zbyt mało wiarygodne. Podkreśla, że obrzucić błotem jest łatwo, gorzej je zmyć, stąd ta dalece idąca ostrożność. Jeszcze mocniej podkreślał, że stara się nie oceniać działań ludzi, zarówno tych z PRL, którzy współpracowali z władzą, jak i np. artystów w czasie II wojny światowej współpracujących z teatrami pod kontrolą okupanta. Okoliczności ludzkich wyborów były różne, niektórzy ulegali pod wpływem panicznego strachu, szantażu, niektórzy bali się o byt materialny, uważa.
W tak szybkiej ścieżce wydawniczej, jaka jest udziałem autora, wielką pomocą są nowinki techniczne. Korzysta ze wszystkich najnowszych możliwości, stąd jego książki są w stanie ukazać się w księgarniach w nieco ponad 2 tygodnie od ostatniego stuknięcia w klawiaturę jego komputera. Nie zna osobiście swojej agentki, nie musi w dobie komórek i Internetu.
Sławomir Koper podpisywał po spotkaniu swoje książki i rozmawiał z mielczanami, którzy przyszli na spotkanie do czytelni MBP. Warto nadmienić, że spotkanie ze Sławomirem Koprem doszło do skutku dzięki działającemu przy mieleckiej Bibliotece Dyskusyjnemu Klubowi Książki.
Tekst Małgorzata Rojkowicz
Foto: Jolanta Strycharz
 
Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: