Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

Pogoda

Swiat Pogody .pl

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się w Bibliotece” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się on-line” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

 

DKK w Lubeni

Sarach Lark: „W krainie białych obłoków‘’.

09-06-2012

 

Tematem majowego spotkania DKK była książka Sarach Lark pt. „W krainie białych obłoków‘’.
Akcja książki rozpoczyna się w połowie 19 wieku w Anglii, a następnie   przenosi się wraz z bohaterami, a właściwie bohaterkami  na daleką nieznaną  im  wyspę Nową Zelandię.
Dwie młode kobiety zdecydowały się  na  rejs niestety bezpowrotny, aby tam  właśnie rozpocząć nowe życie  u boku mężczyzn których nie znają . Jedna z nich jest zaręczona z synem  tzw.  „owczego  barona ‘’, natomiast druga  była  guwernantka odpowiada na anons matrymonialny pewnego farmera. Każda z nich swój los związała z krainą którą wyobrażała  sobie jako raj , a przyszłych mężów jako dobrych ludzi. Los jednak jak to los nie oszczędził im  rozczarowań. Jednym słowem jest to opowieść o miłości , nienawiści , zdradzie zaufaniu o dwóch rodzinach których los ze sobą połączył. Opowiadając  o bohaterach i ich losach nie można zapomnieć o opisach przyrody. Sarach Lark opisuje ich piękno jako dziewicze i nie naruszone ręką człowieka.  W jej powieści spotkać można również lud Maorysów  zamieszkujący te tereny , który jako pierwszy się  tu osiedlił . Aby dowiedzieć się coś więcej o tym kraju oglądnęliśmy bardzo ciekawą przygotowaną przez panie bibliotekarki projekcję o dzisiejszej Nowej Zelandii  inaczej kraju Długiej Białej Chmury  -  stąd   też  wzięła się nazwa książki . Mogliśmy dzięki temu również  trochę   porównać  jak dużo się zmieniło w tym kraju od czasu pierwszych osadników. Zmieniło się na pewno to iż  niestety wzrosła liczba ludności  - obecnie mieszka tam ok. 4mln obywateli różnych narodowości,  zmieniła się przez to  też kultura i religia . Jeśli chodzi o politykę w 1856 r.   Nowa Zelandia miała własny rząd w ramach brytyjskiej kolonii,  a  w 1907 została niepodległym państwem. Pozostał  gubernator generalny jako przedstawiciel królowej to się nie zmieniło , nie zmieniła się również  gospodarka, ponieważ  tak  jak wtedy przeważa tam  hodowla owiec oraz bydła (a teraz ciekawostka -  na 1 mieszkańca Nowej Zelandii przypada przeciętnie 16 sztuk owiec , co oznacza że przewyższają nawet liczbę  ludności). Nie zmieniła się również  przyroda która jak i w powieści tak i w załączonych slajdach urzeka swoim pięknem , kolorem różnorakiej flory i fauny ,cudownych wzgórz  i gór oraz bogactwem gorących źródeł . Następną ciekawostką i to nie ostatnią bo zapewne  jest ich jeszcze więcej  jest to  ,że w tym pięknym  kraju nie spotykane są takie zjawiska współczesnego świata jak biurokracja , korupcja , wyścig szczurów czyli można powiedzieć , że to kraj bez wad, prawie idealny aby tam zamieszkać, lub choćby go odwiedzić. Muszę tu dodać, że po oglądnięciu projekcji nastąpiła bardzo żywa dyskusja na ten  temat i panie bardzo chętnie na następną naszą letnią wycieczkę wybrały by się właśnie tam . Jeśli chodzi o książkę większa część dyskusji opierała się jednak na opisach przyrody. Mnie się książka bardzo podobała ponieważ lubię romantyczne powieści z elementami pięknej przyrody jedyne co chciałabym dodać to, że za mało dowiedziałam się o Maorysach i ich kulturze , ale  chętnie  polecam lekturę, gdyż dobrze i szybko  się  ją czyta.

Urszula Borowiec    DKK Lubenia

Członkostwo w Dyskusyjnym Klubie Książek zobowiązuje do czytania książek, które potem są maglowane, oceniane, dokładnie obgadywane... Stąd obecność tej książki w moich dłoniach. Sama (rzekłabym - dobrowolnie) nie sięgnęłabym po tą powieść ot tak. Nie jest to bowiem gatunek powieści z tych, jakie uwielbiam i w jakich się zaczytuję po uszy.
Jednakże muszę stwierdzić, że książka jest ciekawa. Napisana łatwym językiem (często zbyt dużo opisów dotyczących wypasu owiec, ich strzyżenia i chowu) oraz zaskakuje samym pomysłem fabuły autorki. Mamy 1852 rok oraz dwie młode kobietki, które chcąc zacząć nowe, lepsze życie wyruszają w nieznane - do Nowej Zelandii. Poznają się na statku, co sprawia, że ich przyjaźń trwa i trwa. Nowy kraj jednak nie należy do raju na ziemi. Helen trafia w łapska Howarda, popijającego bankruta zrujnowanej niemalże farmy. Gwyneira zaś trafia do posiadłości "owczego barona" i wychodzi za mąż za jego syna Lucasa, który nie jest w stanie spłodzić dziedzica fortuny. Losy tych kobiet stanowią osnowę powieści, do której należy dodać wiele pobocznych postaci oraz ich wzajemnych koligacji oraz miast i miasteczek, w których te osoby na siebie trafiają. I to jest nieco irytujące w tej powieści, że jak Nowa Zelandia jest długa i szeroka, tak nagle w tej książce odnosi się wrażenie, że jest mała jak Luksemburg. Dwie wsie na krzyż, jedno większe miasto i połacie pól do wypasu, które i tak nie stanowią nieodkrytej krainy, bo wprawny hodowca zwierząt zna je jak własną kieszeń. Ta ciasnota przestrzeni powoduje niemalże klaustrofobię. Początkowo wierzymy w zbieg okoliczności, ale po kolejnym i kolejnym wiarygodność traci na wartości. Wiadomo potem, że prędzej czy później ktoś się z kimś spotka, ktoś się na kogoś napatoczy lub po prostu wlezie na kogoś kogo akurat pilnie poszukuje. Banał. Jednak oceniają całość powieści stwierdzam, że jest ona miłą literaturą dla kobiet w szczególności. Lekka, przyjemna, nie zmuszająca do głębokich analiz. Autorka narzuciła swoim bohaterkom cierpiętnicze życie, które jest ich karmą i mimo krótkotrwałych radości, smutek i samotność otacza te kobiety jak welon, jak biały obłok.

Agnieszka Kusiak DKK Lubenia

 

 

 

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: