Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
16256946 razy

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

Pogoda

ZOBACZ TAKŻE:

 

 

 

 


 

Współpraca z

Współpraca z

 

 

 

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

ZAKUP NOWOŚCI

 

 


Zakup nowości wydawniczych w 2019 r. realizowany jest ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Współpraca z

Logowanie do SOWA2

DKK w Lesku

Spotkanie z mieszkańcami i sympatykami piłki nożnej

22-03-2011

Dzień 22 marca 2011r. to kolejne spotkanie w leskiej Bibliotece Dyskusyjnego Klubu Książki, który prowadzi Joanna Krawczyk. Zostałem zaproszony na to spotkanie ponieważ po niemal dwóch latach pracy wydałem książkę o leskim klubie sportowym pt.”Sanovia Lesko wczoraj i dziś”. Oprócz mnie – autora, w spotkaniu brali udział zaproszeni piłkarze, działacze i sympatycy leskiej futbolówki. Byli wśród nich: najstarszy żyjący zawodnik „Sanovii” Lesko z lat 40 i 50 Marian Kabaj (obecnie mieszkaniec Ustrzyk Dolnych), Wilhelm Filar, Leopold Kalisz, Roman Wójcicki, działacze sportowi: byli prezesi Janusz Rabiej, Stanisław Skalski, trener szachowy Stanisław Lelek, kierownik drużyny podnoszenia ciężarów Henryk Ciombor oraz mieszkańcy Leska. Nasze spotkanie poprowadziła Pani Dyrektor Biblioteki Ewa Baranowska. Rozpoczęła od przeczytania jednego z rozdziałów z książki Bolesława Baranieckigo pt.”Niezwykły mecz”. Był to niesamowity ukłon, szacunek do najstarszego zawodnika leskiej drużyny. Wspomnienia te wyzwoliły znaczne emocje u Pana Mariana Kabaja. Zebrani na stojąco docenili wyrażone emocje najstarszego zawodnika spotkania. Potem opowiadałem jak powstała moja książka. Swoją wypowiedź podzieliłem tematycznie: - skąd wziął się sentyment do klubu sportowego „Sanovii” Lesko; - jak powstał pomysł napisania książki; - skąd czerpałem materiały do napisania książki; - jakie jest zainteresowania książką; - do kogo książka jest adresowana. By gości sprowokować do dyskusji Pani Dyrektor przeczytała kolejny fragment z książki Bolesława Baranieckiego „Opowieści leskie” podsumowując : … Szanowni Państwo, przeczytałam fragment z książki Bolesława Baranieckiego, a nie Pana Ryszarda po to, by przypomnieć jak bardzo „Sanovia” jest wpisana w historię tego miasta, jak nierozerwalnie wiąże się niemal z każdym tygodniem. Bo „Sanovia” ciągle była, ciągle istniała, albo przynosiła chlubę albo rozmawiało się o porażkach. Mecze piłkarskie to były prawdziwe wydarzenia, na które w niedzielę szło się całymi rodzinami. To były dwie najważniejsze rzeczy: do południa do kościoła, po południu na mecz. Pan Henryk Wyszatycki, odniósł się do pewnych faktów napisanych w książce …mówił: mam przy sobie książkę pana Ryszarda Grzyba, wielokrotnie ją przeglądałem, czytałem, sprawdziłem fakty. Pani dyrektor biblioteki przeczytała fragment, taki humorystyczny, miejscami dramatyczny. Takich fragmentów w tej książce jest sporo, z wcześniejszych lat, z późniejszych lat. No i panu Grzybowi udała się jedna rzecz, jedna sprawa. Wtedy nie było telewizji, komputerów, on pokazał chłopaków, którzy mieli pasję, którzy grali w piłkę, którzy dla tej piłki byli w stanie zrobić wszystko. Pójść rano, wrócić wieczór i grać, nie na takich „Orlikach” jak teraz. Te miejsca, gdzie chłopcy grali w piłkę, to był placyk u podnóża Czulni i Baszty, to gdzieś w mieście np. na placu z boku nieistniejącej już cerkwi, potem na stadionie. Ta książka to .. choć to może wielkie słowo .. taki pomnik postawiony tym chłopakom – pasjonatom. Sympatyk leskiej futbolówki Janusz Gołda, zaczął od słów: Tu należałoby dodać - jest to jeden z bardzo nielicznych klubów, który teraz ma spisaną swoją historię. Nie ma książek, które przedstawiają małe kluby z regionu, prowincji. Klub, który ma prawie stuletnią historię, ma również charakterystyczny strój, biało-czerwone pasiaki. Klubów z takimi tradycjami jak „Sanovia” jest w Polsce kilka, do nich zalicza się rzeszowska „Resovia”, „Cracovia” Kraków. To właśnie one mają typowe polskie barwy - biało-czerwone podłużne pasy. Rysiek wysłał książkę mojemu przyjacielowi z Rzeszowa, który pracuje w radiu, ten mówi: No kochany, to przecież są biało-czerwoni, to moja miłość. Książka wyszła w Polskę. Wiem z ust osób, które zajmują się tą tematyką - jest w Polsce znana. Czyli Rysiek wpisał się w annały piłki nożnej, wykonał wielką pracę. Jak zobaczyłem zgromadzone przez niego materiały powiedziałem mu, że musi to zrobić jak najszybciej, bo czas ucieka. Może Cię ktoś inny ubiec, z Warszawy czy Poznania. A teraz mamy kawałek historii, który podniósł prestiż naszego małego wielkiego miasteczka. Z prawdziwymi wielkimi tradycjami – dopowiedział ktoś głośno. Po humorystycznych wspomnieniach o swoich meczach pan Wilhelm Filar z żalem stwierdził, że jedynym mankamentem jest fakt, że taką kronikę trzeba było napisać 20 lat wcześniej, ale to nie wina autora, który był wówczas młodziutki. Wtedy nikt o tym nie pomyślał, a jeszcze żyli zawodnicy, którzy grali przed wojną. Kilku w Lesku - Grzybowski, Kozłowski, oni mieli zdjęcia, na pewno by coś opowiedzieli. Pan Wróblicki pisał kronikę „Sanovii”, która, gdy umarł „chodziła” gdzieś między ludźmi, nie wiadomo co się z nią stało, a pan Wróblicki pisał bardzo szczegółowo. W słowa pana Filara ponownie wszedł Janusz Gołda ... wie pan, to jest sprawa bardzo otwarta, bo to jest właściwie przedstawienie pewnych faktów w sposób wybiórczy, który daje przyczynek do powstania wielkiej rzetelnej monografii. Ktoś może się tym zająć, wyjść od książki Ryśka i rozbudować. Z tego można zrobić wielką monografię. Rozmawialiśmy we dwóch i do takiego wniosku doszliśmy, że taka monografia przed kimś stoi. To wielkie zadanie, ale i zaszczyty. Jestem święcie przekonany, że ktoś taką piękną, wielką i obszerną monografię klubu wykona. Pan Henryk Ciombor przedstawił swoje wrażenia po przejrzeniu książki. Był mile zaskoczony ilością osób zapisaną w ewidencji klubowej. Na koniec stwierdził: … ukłon w stronę autora książki, bo każda publikacja mówiąca o Lesku i Bieszczadach ma swoją wartość i jest bezcenna. Zwróciłem uwagę naszych gości, jak ważną rolę w życiu „Sanovii” odegrał pan Józef Zwonarz, który sprowadzał i tłumaczył specjalistyczne materiały szkoleniowe dotyczące treningu piłkarzy nożnych z języka węgierskiego na polski. Wspaniałymi przerywnikami spotkania były humorystyczne wspomnienia Wilhelma Filara. Niech żałują ci, co nie słyszeli! Swoje wrażenia z przygody z Sanovią Lesko opowiadali też pan Stanisław Maciela i były prezes klubu pan Janusz Rabiej. Mając świadomość ogromnych zasług dla klubu, podziękowałem najstarszym zawodnikom za ich wspaniały udział w tym sportowym fragmencie historii naszego miasta. Tym artykułem chcę uszanować pamięć i przypomnieć zasługi już nieżyjących działaczy i sympatyków leskiej piłki. Każdy z nich dbał o jak najlepsze imię ukochanego klubu, jakim dla każdego z osobna była „Sanovia” Lesko – Janusz Jobczyk, Józef Bezeg, Michał Wróblicki, oddani działacze: Michał Woźniak, Władysław Brynkiewicz. Miłą pamiątką ze spotkania zostanie podarowana mi figurka piłkarza z dedykacją … autorowi książki „Sanovia wczoraj i dziś” Lesko 2011 … Na zakończenie dyrektor Baranowska podziękowała wszystkim obecnym na tym spotkaniu i zwróciła się z apelem …. Szanowni Państwo! piszcie!, pytajcie innych, może mają już spisane chwile z dziejów naszego miasta. Przynoście je do nas, bo one już nie wrócą. Uratujmy je dla pamięci. Ryszard Grzyb.

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: