Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

Pogoda

Swiat Pogody .pl

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się w Bibliotece” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się on-line” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

 

DKK w Kolbuszowej

Marek Soból: "Mojry"

19-05-2011

 Mojry – greckie boginie losu i przeznaczenia człowieka: Kloto – „prządka” nici żywota, Lachesis – „udzielająca”, która strzeże nici losu człowieka oraz Atropos – „nieodwracalna”, ta, która nić przecina. Według Hezjoda to trzy siostry prządki, niezależne w swoich decyzjach nawet od greckich bogów.

 

Marek Soból, w swojej debiutanckiej, świetnej książce wplata tą mitologię w opis przeżywania życia. Tworzy trzy opowiadania, z których każde to opowieść kobiety, konkretnej, po przejściach, znajdujących się w określonym punkcie życia. Poznajemy więc, Kloto – najmłodszą z bohaterek, której opowieść, umieszczona zostaje na końcu książki, ale po zapoznaniu się z jej historia czytelnikowi jawi się ona jako pierwsza prządka – ta dająca życie (albo i nie w przypadku Kloci). Spotykamy Lachesis – najstarszą z kobiet, której opowieść, być może pomieszaną z fantazją daje poczucie snucia o losie, opowiada o ludziach mieszających i urabiających losy według własnego uznania. Jest ona w książce umieszczona jako pierwsza opowieść. No i jeszcze spotykamy, Atropos – prządkę, która kończy przeznaczenie, (choć w środku książki), a w opowiadaniu dowiadujemy się, że jest kobietą około trzydziestki, naszkicowana niczym anioł śmierci – pracownica dziecięcego szpitala onkologicznego. Każda z nich żyje samodzielnie, dwie z nich „sięgnęły dna”, trzecia ma, na co dzień do czynienia ze śmiercią. Każda Mojra przekazuje nam inna prawdę i wskazówkę o życiu. Los, na krótko pozwala się im spotkać w miejscu magicznym – na krakowskim Kazimierzu, w chwili magicznej – na festiwalu Kultury Żydowskiej, na magicznej ulicy: Szeroka.
Przez pomieszanie historii i jakby odwrócenie poniekąd losów człowieka autor skłania nas do kontestowania życia codziennego – „nie warto płakać, kiedy następny dzień może przynieść nowe szczęście”. Soból zachęca do refleksji na samym sobą i własnym życiem, do cieszenia się dniem codziennym. Nie zastanawiajmy się nad sensem życia, bo go nie odnajdziemy. Autor raczej skłania się ku postrzeganiu instynktu przeżycia, w jakich losu okolicznościach trzeba wstać i iść dalej. Nie wolno nigdy zwątpić.
Podsumowując – książka nakłania do wiary w siebie, w radość życia, pozbycia się kompleksów i, po prostu życia. Zacząć od nowa można zawsze.

W spotkaniu, w dn. 19.05.br. wzięło udział sześć osób. Książka została przyjęta przez Klubowiczów z ogromnym entuzjazmem.

 

O przędzeniu własnej nici życia

Przędły nić życia człowieka i w im tylko znanym momencie ją przecinały. Były wyroczniami w sprawach przeznaczenia. One określały los ludzki i nawet olimpijscy bogowie nie mogli go zmienić. Przeznaczenie człowieka wyznaczone przez te trzy kobiety było nieubłagane.
Czy Mojry znały swoje przeznaczenie? Kto prządł nić ich losu?

Narracja jest kluczowym pojęciem w lekturze powieści Marka Sobóla. Snucie opowieści buduje trzy części książki i jej trzy bohaterki – Lachesis, Atropos i Kloto. Mitologiczne odpowiedniki bohaterek książki krakowskiego pisarza to – jako pierwsza – staruszka opowiadająca historię swojego życia nieznajomemu literatowi w paryskiej kawiarni, którą sama prowadzi. Lachesis wspomina, jak przeżyła młodość i wojnę w Polsce, w Krakowie, jak udało się jej przeżyć w obozie koncentracyjnym, jak poznała miłość swojego życia – Henryka, i jak razem żyli niedługo, ale szczęśliwie w Paryżu. Czytelnik poznaje historię Atropos – drugiej bohaterki książki Sobóla – z listu, jaki pisze do ducha swojej kochanki. Atropos jest pielęgniarką na oddziale onkologicznym dla dzieci. Po pracy, do której już się przyzwyczaiła, uczy się całkiem nowej, bardzo trudnej codzienności – bez ukochanej, która zginęła tragicznie. List do przyjaciółki staje się zapisem doświadczenia życia bez niej. Kloto jest z kolei sąsiadką Atropos z kamienicy – prostytutką, która swoją skomplikowaną i szalenie ciekawą historię opowiada ulubionemu stałemu klientowi domu publicznego, w którym pracuje.

Wszystkie trzy kobiety, na początku sobie obce, znajdują moment, w którym odnajdują pełne porozumienie, stają wobec siebie odkryte z całym swoim doświadczeniem, emocjami – w jednym momencie zdają sobie sprawę z tego, co do tej pory przeżyły, kim są, jakie znaczenie miały ich doświadczenia, do czego ich doprowadziły i gdzie zamierzają podążyć dalej... Spotkanie trzech Parek na krakowskim Kazimierzu podczas ostatniego koncertu Festiwalu Kultury Żydowskiej jest momentem kluczowym dla każdej z opowieści. Jest momentem, który spina trzy historię w jednym czasie i miejscu. Łączy też ich doświadczenia, które, choć całkiem inne, przez to spotkanie zyskują wspólną cechę. Ta cecha staje się punktem wyjścia do szukania podobieństw między Mojrami. Okazuje się, że jest ich bardzo wiele. Co jest jednak najważniejsze – bohaterki odnajdują głęboki sens tego zdarzenia nie wtedy, kiedy ono miało miejsce, ale wtedy, gdy o nim opowiadały. Okazuje się, że to właśnie opowieść bohaterek jest dla nich najważniejsza – z punktu widzenia rozumienia rzeczy, które się wokół nich dzieją. Zdają relację ze swoich doświadczeń, staje się to dla nich jakimś dokumentem. Ubieranie tych zdarzeń w słowa, nazywanie emocji i tłumaczenie ich na język werbalny – system logicznych znaków – odkrywa przed nimi sens owych zdarzeń.

Marek Soból sugeruje czytelnikowi, że nici życia różnych ludzi, opowieści snute przez Parki nie są jak struny gitary – napięte i równoległe. Związane są z innymi opowieściami, są początkami lub końcami innych losów albo są opowiadane przez wiele osób – gdyż jedno zdarzenie może być udziałem wielu – jak to spotkanie trzech Mojr na Kazimierzu, albo śmierć dzieci na oddziale onkologicznym, albo doświadczenie obozu zagłady...Są to zdarzenia, które w jakimś momencie historii dotykały wielu ludzi. Miliony Żydów czy miliony matek, których dzieci zabrała choroba nowotworowa.

Autor mówi także, że nie ma człowieka bez opowieści. Każdy ma w sobie, we własnych wspomnieniach zapisany swój los i w narracji o swoim życiu porządkuje go, nadaje poszczególnym zdarzeniom znaczenia, odkrywa sens życia, odkrywa swoje przeznaczenie. Każdy, nawet Mojra, ma swoje przeznaczenie i swój los. Narracja dotyczy każdego. Jeśli się rwie, kończy albo traci logikę, kończy się też w jakimś sensie człowiek, gubi się jego obraz i jego tożsamość. Doskonale widać to na przykładzie opowieści Lachesis. Na początku czytelnik bardzo wyraźnie widzi postać bohaterki – wydarzenia z jej życia układają się w logiczny ciąg. Sama bohaterka, opowiadając, widzi w nich sens i logikę. Uważa, że każde doświadczenie, nawet straszne, prowadziło ją do szczęśliwych lat z Henrykiem, więcej, każda chwila bez Henryka może być etapem prowadzącym do innych szczęśliwych chwil, których nie da się przewidzieć. W pewnym momencie jednak Lachesis urywa swoją opowieść – pamięć szwankuje, wspomnienia się mieszają i tracą swoje źródło. Bohaterka zaczyna zastanawiać się, skąd zna te historie, czy one rzeczywiście dotyczą jej, czy może opowiada je, bo usłyszała je od kogoś innego. Nie jest pewna swej opowieści. Bez wspomnień i pamięci historia traci narratora. Narrator traci natomiast swoją tożsamość, jest bezimiennym, który snuje nić bez sensu – bez przeznaczenia.

Ostatnie zdanie Lachesis, która powątpiewa nawet w to, czy pisarz jej słucha i czy w ogóle rozumie po francusku, zwraca uwagę na kolejną ważną rzecz – narracja nie ma sensu, jeżeli nie ma odbiorcy. Opowieść Żydówki kończy się w momencie, gdy traci sens – gdy bohaterka nie wie, czy jest podmiotem tej opowieści i czy ma słuchacza. Po co opowiadać, gdy nikt nie słucha? Dwie pozostałe Mojry też nie opowiadają „po nic”, w pustkę. Atropos pisze do kochanki, Kloto odsłania się przed ulubionym, wyjątkowym dla niej klientem. Dla prostytutki najintymniejszą sprawą w kontakcie międzyludzkim okazuje się nie seks, ale rozmowa – szczera, prosta, bez gierek, kłamstw i obłudy.

Opowiadanie jest więc kluczem do własnego przeznaczenia. Parki snują nasze losy, ale same też nie potrafią obejść się bez snucia swoich własnych historii. Bowiem historia dotyczy każdego, nie istnieje człowiek ani nawet grecki bóg bez swojej opowieści. Nikt jednak nie jest sam odpowiedzialny za swój los – nie może sam go przewidywać i planować. Każdy ma własną Mojrę, która snuje nić przeznaczenia. Ale nawet Parka nie może usnuć sama własnej historii. Dlatego najważniejszą Mojrą w książce Sobóla okazuje się Atropos – ona jest bowiem autorką opowieści o Lachesis i Kloto. Pisze opowiadania o kobiecie, którą spotkała na Festiwalu na Szerokiej oraz o Kloto, z którą wiele razy rozmawiała. Ona czytelnikowi pokazuje nici ich losów, snuje je tak a nie inaczej – jest interpretatorką ich doświadczeń, ona przez słowa swoich opowiadań nadaje sens i znaczenie zdarzeniom, które przeżyły te dwie kobiety.

Marek Soból w swojej książce zawarł trzy bardzo ciekawe historie, ukrył w nich wiele sensów. Opowieści plączą się bowiem w istny kłębek, który trudno rozwikłać. Mamy tu grę z mitem greckim, wariacje na jego temat. Mojry snują swoje opowieści, jak to zwykle Mojry. Sęk w tym, że to są ich własne opowieści. Dodatkowym utrudnieniem dla czytelnika jest to, że wewnętrznym autorem opowieści jest jedna z bohaterek. A autor zewnętrzny – Marek Soból – wchodzi w świat przedstawiony opowieści Lachesis i Kloto. Kim jest bowiem pisarz słuchający opowieści Lachesis, kim jest stały bywalec domu publicznego? Czy to nie Autor? Nie wiadomo, można tylko tak przypuszczać. W każdym razie każda opowieść opowiadana jest przez kogoś innego, innym językiem, prowadzona jest z innego miejsca, czasu, świata – bardzo dobrze napisana. Pozostawia bardzo szerokie pole do interpretacji. A to jest chyba dla czytelnika najbardziej atrakcyjne – nieoczywistość.


Agata Front DKK Kolbuszowa

 

Następne spotkanie zaplanowane zostało na 30.06. 2011 r. (czwartek), a tematem będzie książka: Teresy Revay – Biała wilczyca.
 

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: