Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

BIP WiMBP

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
18527767 razy

Pogoda

Swiat Pogody .pl

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się w Bibliotece” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

MKiDN

Realizację zadania „Spotkajmy się on-line” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

Legimi

 

Logowanie do SOWA2

Kalendarz wydarzeń

Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
          01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

 

nr GG 18 66 66 43

fb WiMBP

 

Wirtualna Kolekcja Czasopism

 

 

 

 


 

Archiwum wydarzeń 2017

Magdalena Grzebałkowska „Beksińscy. Portret podwójny”. Spotkanie DKK – Wypożyczalnia Główna - relacja

04-12-2017

 Magdalena Grzebałkowska „Beksińscy. Portret podwójny”

Spotkanie DKK – Wypożyczalnia Główna

 

„Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna.
Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna” 


Wiele opinii i recenzji tej książki zaczyna się od słów: "To jest powieść o miłości (...)" albo "Ta książka to thriller (…)" i tylko nieliczne nie kategoryzują jej i nie szufladkują, by na siłę upchać na jakiejś konkretnej półce. Bo ta książka poniekąd wymyka się wpychaniu na półkę oznaczoną jakąś jedną konkretną kategorią. Jest to bowiem powieść uczuciowa, namiętna i samotna jednocześnie. Czytelnik może czuć się jakby podglądaczem życia artystów, może poczuć się jak członek ich rodziny chodzący w ciepłych kapciach po ich mieszkaniu, może posłuchać ich nieodłącznej towarzyszki muzyki, może biegać z Beksińskim i z aparatem fotograficznym, potem zajmować się wspólnie grafiką by przejść do pędzla i obrazów mrocznych dla Ciebie lecz nie dla samego twórcy. Bo Zdzisław nie postrzegał swoich obrazów w sposób, w jakimi my je odbieramy. On nie widzi rozkładu, śmierci i krwi, nie widzi samotności na płótnach, nie analizuje gnicia i śmierci jako końca życia ziemskiego. Nie. Wprost przeciwnie. Widzi je w jasnych kolorach i nie szuka mrocznych odniesień. Nie jest pesymistą, broń Boże, jest pogodnym człowiekiem z ukochaną żoną u boku i synem Tomkiem, którego Zdzisław chciał dostać podchowanego, gotowego do dorosłych rozmów, bo od samego początku brzydził się ciążą kobiet i ich potrzeby posiadania dzieci. A syn? Tomek stał się odludkiem, outsiderem, samotnikiem zagnieżdżonym w swej muzyce i w swoim egoistycznym świecie. Ktoś zapyta – a rodzina? Rodzina Beksińskich tak naprawdę była scementowana tylko dzięki Zosi. To ona – żona, matka, sprzątaczka, kucharka, pielęgniarka... Zawsze obok lub gdzieś w tle, zawsze niezbędna ale jakby transparentna. To dzięki niej mężczyźni mogli tworzyć i spalać się w swoich wizjach artystycznych nie przykładając wagi do spraw doczesnych. Nie ma pieniędzy? Ot, kogo to obchodzi, byleby na pepsi było... A wszystko było obowiązkiem Zosi. „Portret podwójny” w dużej mierze jest obrazem także jej samotności i poświęcenia, życia, które powierzyła Zdzisławowi i Tomkowi. To obraz bezcenny nie spod pędzla Beksińskiego.  

Przypomina to nieco oglądanie płócien Beksińskiego w Muzeum w Sanoku, gdzie nie wiemy, czy analizować obraz z twarzą przy obrazie czy jednak zachować perspektywę i zrobić dwa kroki do tyłu. Gdzie jest złoty środek? 


Grzebałkowska pokazuje nam świat zdominowany przez mężczyzn, którzy prócz talentów artystycznych nie mieli w sobie innych zdolności. Nie potrafili rozmawiać, zbliżyć się jakoś rodzinnie do siebie, nie umieli okazywać czułości. Oni byli dla siebie oddzielnymi bytami z tym samym nazwiskiem. Tomek o naturze samobójczej, ojciec o naturze niestrudzonego poszukiwacza, eksploatatora wszystkich pól artystycznych... Ich drogi nigdy się nie przecięły...
Ta powieść to powieść smutku i bezradności.

Niebywała praca Magdy Grzebałkowskiej i jej styl pisana sprawiają, że wiele dokumentów, akt i  historycznych zapisków, z których korzystała czyta się jednym tchem jak dobrą książkę. To jak płynięcie spokojną rzeką, gdzie z każdym kolejnym metrem zdajemy sobie, żeby nigdy nie dopłyniemy do przystani. Podróży trwaj ...


Agnieszka Kusiak,
członkini DKK w Wypożyczalni Głównej

-----------------------------------------------------------------

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: