Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

BIP WiMBP

Biuletyn Informacji Publicznej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
23862254 razy

Pogoda

Swiat Pogody .pl

Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2.0

 


 


Kierunek Interwencji 1.1. Zakup i zdalny dostęp do nowości wydawniczych ze środków finansowych Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

SBP

DKK

Legimi

 

Logowanie do SOWA2

 

Deklaracja dostępności

Przeszłość w pamiątkach ukryta

Academica - Cyfrowa Biblioteka Publikacji Naukowych

System informacji prawnej Legalis

Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich

Kalendarz wydarzeń

Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
        01 02 03
04 05 06 07 08 09 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Zapytaj bibliotekarza

fb WiMBP

 

Archiwum wydarzeń 2015

GDZIE MIESZKA LICHO ORAZ O ZAKURZONYCH SŁOWACH, CZYLI KSIĄŻKI O NASZYM DZIEDZICTWIE w Oddziale dla Dzieci i Młodzieży – relacja

08-12-2015

Gdzie mieszka Licho oraz o zakurzonych słowach,

czyli książki o naszym dziedzictwie –

Oddział dla Dzieci i Młodzieży

 

Listopadowe, długie wieczory sprzyjają czytaniu książek. DKK „Książkołaki” spotkał się, aby porozmawiać tym razem o dwóch książkach – „Licho i inni” Agnieszki Taborskiej (Najlepsza Książka dla Dzieci 2014), oraz „Dawniej czyli drzewiej” Małgorzaty Strzałkowskiej. Lektury okazały się nie lada wyzwaniem dla młodych klubowiczów.

 

„Licho i inni” (wyd. BOSZ) to zbiór opowieści, nawiązujących do polskich, regionalnych legend. Agnieszka Taborska bardzo plastycznie, baśniowo opisuje niezwykłych bohaterów. Czytelników w magiczną podróż zabiera niby to kot, ale bardziej z bajki niż z życia, bo niebieski w żółte paski. Podążając za nim odnajdziemy zarośniętą studnię oraz gliniany garnek, kryjący pożółkłe kartki, które: były tak stare, że część rozsypała się w palcach. Z pozostałych dowiedziałam się o wiosce, którą mieszkańcy opuścili ze strachu przed czarami Wiedźmy spod Dębu. Przeczytałam o Niebożętach, o Lichach i Utopcach, o magicznej pajęczynie, o koniakowskich koronkach, o chustach gaździn z Chochołowa, o czepcach Kurpianek, o tęczy zastygłej w tkaninie i wielu innych cudach (s. 5).

 

Poznajemy czarne jak noc Licho, które ma czarny łeb, czarny brzuch, czarne łapy i czarny ogon, nawet jęzor ma czarny i czarne myśli pod czarną czupryną (s. 6). Całkowicie czarny stworek uwielbia mieszać, obiecywać ludziom we śnie różne rzeczy, przestawiać przedmioty, płatać figle, aby „nadpsuwać świat” każdej nocy. Całkowicie odmienne są Niebożęta, które nazywa się również Kraśniętami, Piędzimiężykami, Domownikami, Latawcami, Skarbkami, Karzełkami lub po prostu Krasnoludkami. Zamieszkują muchomory, dziuple, a także łupiny orzecha, ich głównym zadaniem jest naprawianie tego, co zepsuły w nocy włochate Licha. Niebożęta kochają pomagać ludziom, ale od pewnego czasu zniknęły i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Jednak jak zauważa gawędziarka świat jest pełen tajemnic, niezwykłych zdarzeń oraz stworzeń przemienionych w coś lub kogoś innego (s. 9), więc być może Krasnoludki ukrywają się tam, gdzie nikt się tego nie spodziewa. Poznajemy też mroczne i niebezpieczne Boginki zwane także Topielicami lub Rusałkami, zamieszkujące suwalskie jeziora. Pewnego dnia ich taniec ujrzał Zbyszek, wobec którego Boginki nie miały dobrych zamiarów. Świadkiem zdarzenia był Krasnal, który postanowił pomóc młodzieńcowi i wpadł na wspaniały pomysł (którego nie zdradzimy czytającym recenzję). Wśród legend pojawiają się również podhalańskie Dziwożony, Wiedźma spod Dębu, mieszkająca w wędrującej chatce na kurzej nodze; dobroduszny i najuprzejmiejszy Olbrzym; przemoczone Utopce.

 

Autorka raczy czytelników niezwykłymi historiami powstawania tradycyjnych przedmiotów, symbolicznych dla niektórych regionów Polski. I tak dowiadujemy się o góralskiej parzenicy, tęczowym pasie łowickim, kurpiowskim czółku, chustach chochołowskich gaździn, stworzonych przez same Niebożęta; zakopiańskich kierpcach zdobionych przez pewną rezolutna myszkę, koniakowskich koronkach, które uratowały mieszkańców Krakowa przed plotkującą kramarką Matyldą.

 

Agnieszka Taborska reinterpretuje polskie, regionalne legendy, snując piękne historie, gawędy o dziwnych stworach, zamieszkujących kiedyś jeziora, lasy oraz domy. Książka jest pełna folklorystycznego klimatu, lekkiego humoru, ale i dreszczyku emocji. Pisarka odkurza dawne legendy, wplata je w baśniowe, ale i współczesne literackie ramy. Piękne są ilustracje Lecha Majewskiego, pełne charakterystycznych ludowych motywów, elementów. Nawet czarne Licho, uwiecznione przez rysownika, zdaje się być sympatyczne i bardzo tajemnicze. Ilustrator w pełni oddaje cechy bohaterów oraz główne motywy, pojawiające się w tekście legend.

 

Dzieciom najbardziej spodobało się niecne Licho, prawdziwy czarny charakter. Klubowicze okazali się krytyczni jeżeli chodzi o zbiór opowiadań „Licho i inni”, zwracając uwagę na mnogość bohaterów, zawikłaną fabułę. Podczas dyskusji próbowaliśmy jednak „odczarować” legendy, poznając jednocześnie naszą tożsamość, ponieważ legendy, czy polskie baśnie, to część naszej kultury, barwnego folkloru. „Licho i inni” to ważna pozycja dla dzieci i rodziców, pokazująca jak piękne są polskie legendy. Warto odkrywać je na nowo, aby nie zapomnieć, że i w zakamarkach naszego domu może mieszkać pomocne Niebożątko lub psujące wszystko kosmate Licho.

 

Kolejną lekturą DKK, odkrywającą przed czytelnikiem bogactwo naszej historii, kultury, a przede wszystkim polskiego języka, była książka Małgorzaty Strzałkowskiej „Dawniej czyli drzewiej”, wydana przez Wydawnictwo Bajka. Słownik dawnych słów podbił serca klubowiczów, którym spodobały się sugestywne ilustracje Adama Pękalskiego oraz zabawne i dowcipne historie, pokazujące znaczenie słów, które są archaiczne i wyszły dawno z użycia. Dowiedzieliśmy się, że baletnica tańczy w paczce, szwedy wspaniale smakują z kaszą, a spotkanie z pelikanem jest bardzo bolesne dla naszego uzębienia.

 

Spodobały nam się wyrazy związane z modą czy ubiorem. Muszki służyły do ozdabiania twarzy: były to malutkie, czarne ozdoby, wykonane z jedwabiu, aksamitu, cienkiej skóry lub papieru i przyklejane specjalnym klejem na twarzy lub dekolcie (s. 34). Każda miała swoją nazwę w zależności od jej umiejscowienia, np. całuska znajdowała się blisko ust, a wabiąca na brodzie. Natomiast fałszurą nazywano luźną, kobiecą suknię z Turcji, ukrywającą wszelkie niedoskonałości figury. Zaskoczyło nas, że latem ubierano się w letnik, czyli bardzo przewiewny i lekki strój. Każdy z nas jest czcicielem, czyli czytelnikiem, który czcie (czyta) książki. Klubowicze mogli poćwiczyć wymowę, bo słowo „czcienie” nie jest łatwo wymówić, a tym bardziej odmienić przez osoby. Najtrudniejsze okazały się jednak nazwy związane z rodziną, krewnymi, choćby praszczur (daleki przodek), szczątek (potomek), wnęk (wnuk), żółwica (szwagierka), jątrew (bratowa).

 

Książka Małgorzaty Strzałkowskiej „Dawniej czyli drzewiej” to prawdziwa kopalnia ciekawych, zabawnych słów, których używali nasi pradziadkowie i przodkowie. Słownik ten pokazuje jak dynamiczny i żywiołowy jest nasz język, jak bardzo się zmienia i ewoluuje. Jedne słowa starzeją się, przemijają, użytkownicy przekształcają je w inne, o innym znaczeniu. Dzieci zastanawiały się po co znać takie słowa, których już się nie używa. Język polski kształtował się przez wiele wieków, jest symbolem naszej tożsamości, pochodzenia i korzeni. Tak jak stare fotografie, listy, dokumenty, są fragmentem historii, obrazem przodków. Dawne słowa, archaizmy odsłaniają przed nami przeszłość, pokazują kulturę, obyczaje, tradycje, modę, dania – sprzed kilkunastu lat. I jak mówi autorka: Słowa, słowa, słowa… Jedne żyją w naszym języku bardzo długo, nawet przez wieki, choć czasem zmieniają znaczenie. Zamiast nich pojawiają się inne, dotąd nieznane. A jeszcze inne znikają, czyli odchodzą do lamusa… (s. 4).

 

Wiele zależy od nas, użytkowników języka, jak będziemy mówili, jakich słów używali. Czy będziemy tworzyli nowe słowa, czy będziemy wprowadzać coraz więcej wyrazów z innych języków, to wszystko jest żywą częścią rozwijającego się języka – barwnego, ale i indywidualnego dla każdego z nas. Mamy swoje ulubione słowa, niektórych nie znamy, a jak pokazuje autorka, wyraz powszechnie nadużywany „fajny” można zastąpić innymi słowami, bardziej precyzyjnymi (elegancki, fascynujący, estetyczny, ciekawy, perfekcyjny, bajkowy, doskonały itd.). Im więcej słów znamy, tym bogatszy jest nasz język, nasz osobisty słownik, który tworzymy przez całe swoje życie.

 

Na zakończenie spotkania dzieci rozwiązały krzyżówkę na temat dawnych wyrazów. Świetną zabawą słowną okazały się scrabble, które wymagały kreatywności i znajomości słownictwa.

 

Marcelina Janisz

_______________________________________________________________________________________________________

*Cytaty pochodzą z książek: Agnieszka Taborska, „Licho i inni”, il. Lech Majewski, wyd. BOSZ, Olszanica 2014; Małgorzata Strzałkowska, „Dawniej czyli drzewiej”, il. Adam Pękalski, wyd. Bajka, Warszawa 2015.

**Zdjęcia z wizerunkami dzieci umieszczono na stronie www za zgodą rodziców i opiekunów.

GALERIA

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: